Zostawił Kubusia w polu kukurydzy, bo był niegrzeczny. Malec wybiegł na jezdnię…

Wyjątkowo okrutną karę wymyślił Łukasz P. z jednej spod wrocławskich wsi dla swojego synka Kubusia (4 l.). Gdy chłopczyk był niesforny, ojciec wywiózł go w pole kukurydzy i tam zostawił! Zapłakanego i przerażonego Kubusia zauważył pan Robert (40 l.), który tamtędy przejeżdżał. To on ocalił jego życie.

Dramat malucha rozegrał się pod Wrocławiem na drodze krajowej numer 8. Zapłakany 4-latek niemal wpadł pod rozpędzony samochód. Szczęśliwie kierowca w porę wyhamował. Co więcej, zatrzymał się, by sprawdzić czy dziecko nie wymaga pomocy.

– Zachowywał się jak przestraszone dzikie zwierzę. Był bardzo nieufny, ale po kilku minutach rozmowy przekonałem go, by wsiadł do samochodu – opowiada Faktowi pan Robert. Kubuś szlochając, opowiedział mu, jak znalazł się na polu kilkanaście kilometrów od domu.

– Powiedział, że był niegrzeczny, więc tata wystawił go z samochodu i powiedział, że po niego nie wróci! – łapie się za głowę pan Robert.

Chłopczyk nie potrafił powiedzieć, gdzie mieszka, więc pan Robert chciał go odwieźć na komisariat. Niestety była niedziela i okazało się, że policja w najbliższej wsi nie pracuje. Zrobił więc zdjęcie dziecku i wysłał znajomemu, który mieszka w pobliżu. Kolega pana Roberta rozpoznał Kubusia i podał jego adres.

Kilkanaście minut później wystraszone dziecko utonęło w objęciach dziadka. Rodziców nie było w domu. – Opowiedziałem starszemu panu, gdzie znalazłem jego wnuka. Podziękował, po czym dodał, że nie zostawi tak tej sprawy – mówi pan Robert. On też postanowił nagłośnić tę wstrząsająca historię w internecie.

Wtedy ojcem Kubusia zainteresowała się policja. We wtorek rano oboje rodzice chłopczyka zostali przesłuchani. – Prokurator zdecyduje, co będzie działo się dalej – przekazano nam w biurze prasowym wrocławskiej policji.

Fakt ustalił, że matka i ojciec Kubusia nie mają sobie nic do zarzucenia. Matka przekonywała nas, że cała historia to wymysł dziecka i nie można w nią wierzyć. Skąd więc Kubuś znalazł się sam w polu kukurydzy? Tego nie potrafiła wytłumaczyć.

Ojciec odpowie przed sądem za narażenie Kubusia na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Grozi mu za to do trzech lat więzienia. Sąd może mu również odebrać prawa rodzicielskie.

Nie wiadomo jakby skończyła się ta historia

Gdyby nie przypadkowy kierowca, który zauważył dziecko

Pan Rafał odwiózł Kubusia do domu, gdzie odebrał go dziadek. Jego matka była w tym czasie w kościele

A ojciec czekał w samochodzie we wsi oddalonej o kilka kilometrów od pola

Pan Rafał nagłośnił tę sprawę w internecie

Po tym został przesłuchany przez policję. We wtorek rano policjanci przesłuchali także rodziców dziecka

Share