Zdumiewające wiadomości docierają do coraz szerszego grona rodaków i wywołują iście skrajne emocje

Zdumiewające wiadomości docierają do coraz szerszego grona rodaków i wywołują iście skrajne emocje. Tłumaczenia strażnika, który groził Katarzynie Lubnauer, okazały się nie tylko krótkie, ale i dość nieoczywiste.

Wiadomości, jakie obiegają media, powodują spore poruszenie w opinii publicznej. Po dramatycznych doniesieniach o groźbach, jakie pod swoim adresem miała otrzymać szefowa Nowoczesnej, wszyscy czekali na komentarz mężczyzny, który był za wszystko odpowiedzialny. Gdy sprawa została zgłoszona odpowiednim służbom nie trzeba było długo czekać, nim sprawca zabrał głos.

Groźby pod adresem Lubnauer. Porażające wiadomości dotarły do Polaków

Jeszcze nie tak dawno media aż huczały od informacji o zdarzeniach, jakie spotkały Katarzynę Lubnauer. Jak mogliśmy się wówczas dowiedzieć, stacja TVN miała otrzymać list z pogróżkami, skierowanymi pod adresem szefowej .Nowoczesnej.

W korespondencji miały znaleźć się groźby śmierci oraz liczne wulgaryzmy pod jej adresem. Co gorsza, autor listu wyznał, że Lubnauer powinien spotkać dokładnie ten sam los, co tragicznie zmarłego prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza.

Sprawa od razu została zgłoszona na policję, która ustaliła, że list wysłał Włodzimierz D. pracownik Straży Marszałkowskiej. Mężczyzna od razu usłyszał zarzuty, a polityk wyznała, że nie oczekuje od niego żadnych przeprosin.

– Nie oczekuję przeprosin. Współczuję rodzinie tego pana, współczuję mojej rodzinie, bo wiadomo, że w takich sytuacjach rodziny się mocno niepokoją. Nie rozumiem jego motywu – powiedziała.

Krótkie wyjaśnienia strażnika. Wystarczyły dwa słowa do opisania powodu
Choć strażnik początkowo nie chciał komentować sprawy, portalowi Fakt w końcu udało się nawiązać z nim kontakt i uzyskać komentarz.

Mężczyzna przyznał, że nie zamierza przepraszać Lubnauer, a powodem, dla którego postanowił wysłać lis z groźbami, była „chwila słabości”.

– Nie chcę i nie będę jej przepraszał. Nie znałem pani Lubnauer. Napisałem, bo miałem chwilę słabości. Inaczej tego nie potrafię wyjaśnić – powiedział.

Jego słowa wzbudziły wielkie poruszenie w opinii publicznej i nie trudno się domyślić, że tak krótkie tłumaczenie nie będzie dla niego zbyt pomocne podczas obrony.

Źródło: wirtualna polska

Share