„Zbiórka dla mamy 5-letniego Dawidka?”: Rodzina o niej nie wiedziała

Tragiczna śmierć 5-letniego Dawida wstrząsnęła całym krajem. Ciało dziecka odnaleziono nieopodal zjazdu z autostrady A2 do Pruszkowa (woj. mazowieckie).

Miał rany kłute w okolicach serca. W internecie zorganizowano zbiórkę pieniędzy dla mamy chłopca, Julii. Problem w tym, że nie poinformowano o tym rodziny Dawidka.

„To dla nas bardzo ciężki czas”

– Nikt nas nie pytał, czy chcemy, żeby zbierano pieniądze. To może być jakieś oszustwo, bo nikt się z nami nie kontaktował – powiedziała „Wirtualnej Polsce” babcia 5-letniego Dawida.

– Nie chcemy nagłaśniania sprawy. To dla nas bardzo ciężki czas. Prosimy o to, by nas zostawić w spokoju – dodała w rozmowie z portalem.

Zbiórka pieniędzy dla mamy tragicznie zmarłego chłopca – Julii, pojawiła się w serwisie zrzutka.pl.

– Niestety, potwierdził się najgorszy z możliwych scenariuszy: zaginiony 5-letni Dawidek Żukowski odnalazł się, jednak było już za późno. Chłopiec został znaleziony martwy, a jego matka została sama ze swoim koszmarem… – czytamy na stronie.

– Poszukiwania Dawidka trwały, a wszyscy wierzyliśmy w ich szczęśliwe zakończenie. A najbardziej oczywiście, z całego serca, wierzyła w to mama chłopca, której teraz zostały jedynie łzy, rozpacz i tęsknota – napisali organizatorzy zbiórki.

– Bardzo dużo ludzi pisało w sprawie pomocy i wsparcia finansowego mamy Dawidka, dla tego zdecydowaliśmy utworzyć tą zrzutkę. Uprzejmie prosimy o pomoc i z góry dziękujemy z całego serca. – dodali.

Zaginięcie 5-letniego Dawidka

5-letni Dawid zaginął po południu, w środę 10 lipca. Tego dnia o godzinie 17:00 jego ojciec, Paweł Ż. odebrał go od dziadków w Grodzisku Mazowieckim i miał odwieźć do mamy do Warszawy.

O godz. 21:00 32-latek targnął się na swoje życie, rzucając się pod pociąg na dworcu w Grodzisku.

Około północy mama Dawida zgłosiła zaginięcie syna. Gdy kilka godzin później znaleziono samochód Pawła Ż. zaparkowany kilka kilometrów od dworca. Dawidka w nim nie było.

Sprawa od razu była traktowana priorytetowo, bo przed popełnieniem samobójstwa Paweł Ż. wysłał do byłej partnerki SMS o treści „nigdy nie zobaczysz już syna”.

W poszukiwaniach Dawida udział brało kilkuset policjantów, żołnierzy i strażaków. Odtworzono minuta po minucie trasę, jaką po odebraniu Dawidka od dziadków przejechał Paweł Ż.

Dzięki temu wiadomo, że mężczyzna dwukrotnie przejeżdżał przez miejscowość Chrzanów Duży – raz udając się w kierunku Warszawy, drugi raz wracając do Grodziska Mazowieckiego – oraz dwukrotnie zatrzymywał się w okolicy węzła Konotopa.

Makabryczne odkrycie

20 lipca odnaleziono ciało chłopca. Zwłoki były ukryte w zaroślach, przy zbiorniku wodnym nieopodal zjazdu z autostrady A2 na Pruszków. Sekcja zwłok wykazała liczne rany kłute na ciele Dawidka w okolicach serca.

Tragiczna śmierć 5-letniego Dawida wstrząsnęła całym krajem.

Ciało dziecka odnaleziono nieopodal zjazdu z autostrady A2 do Pruszkowa (woj. mazowieckie).

Miał rany kłute w okolicach serca.

W internecie zorganizowano zbiórkę pieniędzy dla mamy chłopca, Julii. Problem w tym, że nie poinformowano o tym rodziny Dawidka.

Share