Zastrzyki robiono używanymi igłami. Czy Matka Teresa powinna zostać świętą

Anjezë Gonxhe Bojaxhiu, znana wszystkim jako Matka Teresa, w 2016 roku została uznana za świętą. Jednak nie każdy uważa, że zasługiwała na wyniesienia na ołtarze. Jej krytycy uważają, że niektóre idee, którym hołdowała, były wątpliwie moralnie. Chodzi m.in. teologię cierpienia, w myśl, której chorzy musieli umierać w bólu. Zdaniem świętej tylko w ten sposób mogli zbliżyć się do Boga. Kiedy jednak sama zachorowała, pojechała na leczenie do prywatnej kliniki.

Największym krytykiem zmarłej 5 września 1997 roku Matki Teresy był brytyjski dziennikarz Christopher Hitchens. W 1994 roku z Tariqiem Alim nakręcili dokument poświęcony działalności świętej. Oskarżenia, które pojawiły się w „Aniele Piekieł” opierały się głównie na relacji indyjskiego lekarza Aroupa Chatterjee.

Chatterjee przez jakiś czas pomagał w jednym z domów do umierania (tak Matka Teresa nazywała swoje ośrodki) w Kalkucie. Był zaniepokojony panującymi tam warunkami. Twierdził, że siostry nie miały podstawowego przeszkolenia medycznego, nie potrafiły rozpoznawać chorób i nie chciały korzystać z nowoczesnych zdobyczy medycyny. Jak się okazało niechętna temu była sama Matka Teresa.

Zastrzyki robiono używanymi igłami, chorych kąpano w brudnej wodzie

Według relacji indyjskiego lekarza – mimo ogromnych pieniędzy, jakie wpływały na konta Matki Teresy – w jej ośrodkach brakowało wszystkiego. Chorzy spali na ziemi, nie dostawali leków, a zastrzyki robiono im opłukanymi pod zimną wodą igłami. Zmuszano ich do kąpieli w brudnej wodzie, w której wcześniej myto dziesiątki innych osób. Umierających i cierpiących na groźne choroby zakaźne (np. gruźlicę) umieszczano w tych samych pomieszczeniach, co osoby z mniej poważnymi dolegliwościami.

Pielęgniarka, która była wolontariuszką w hospicjum Matki Teresy opowiedziała Hitchensowi, że święta nie pozwalała podawać chorym antybiotyków. Tymczasem wielu z nich można było wyleczyć zwykłą penicyliną. – Jest coś pięknego w akceptacji cierpienia przez biednych, tak jak cierpiał Jezus Chrystus. Świat zyska dużo na tym cierpieniu – twierdziła założycielka Misjonarek Miłości.

Matka Teresa wierzyła w „teologię cierpienia” Według niej chorzy musieli umierać w bólu. Zdaniem świętej tylko w ten sposób mogli zbliżyć się do Boga. Dlatego bardzo oszczędnie w jej szpitalach podawano leki przeciwbólowe. Hitchens uważał jej poglądy za czystą hipokryzję. Zwracał uwagę, że na cierpienie skazani byli tylko jej ubodzy podopieczni. Gdy sama zachorowała, wybrała leczenie w prywatnej klinice.

Przyjęła pieniądze od dyktatora

Zarzucano jej również nadmierne zaangażowanie w politykę. Matka Teresa nie miała oporów przed przyjęciem datków od skorumpowanego dyktatora Haiti Jeana-Claude’a Duvaliera ani stawania w jego obronie. Hitchens uważał, że to właśnie pieniądze, a nie rzekome cuda sprawiły, że wyniesiono ją na ołtarze.

Serge Larivée i Genevieve Chenard z Uniwersytetu w Montrealu i Carole Sénéchal z Uniwersytetu w Ottawie, przyjrzeli się finansom kongregacji i dowiedzieli się, że datki dla Matki Teresy na walkę z ubóstwem, trafiły na tajemnicze konta. Zwrócili przy tym uwagę na fakt, że gdy Indie nawiedziła powódź, święta chętniej rozdawała święte medaliki niż jedzenie.

Matka Teresa zmarła 5 września 1997 roku. Kilka lat później Jan Paweł II rozpoczął proces jej beatyfikacyjny. Chociaż lekarze podważyli cud, którego miała dokonać (kobieta, którą miała wyleczyć z raka nigdy nie miała nowotworu), w 2016 roku papież Franciszek, uczynił z niej świętą.

Działalność misjonarki oraz zgromadzenia, które zapoczątkowała, wciąż budzi spore kontrowersje. Co jakiś czas media informują o skandalach z udziałem Misjonarek Miłości. Niedawno policja z indyjskiego stanu Jharkhand zatrzymała zakonnicę tej kongregacji. Kobietę aresztowano pod zarzutem handlu noworodkami. Na możliwość czerpania pieniędzy ze sprzedaży dzieci przez zakon, wskazywał także w przeszłości sam Christopher Hitchens.

Share