„Zarzuty za jazdę po pijaku… Ale nic z tego!”: Żona Kalisza bezkarna

Najpierw rzecznik dyscyplinarny warszawskiej adwokatury mec. Krzysztof Stępiński czekał na dokumenty z prokuratury. Gdy w końcu je dostał, zapowiadał wezwanie na przesłuchanie żony Ryszarda Kalisza.

Ale nic z tego! Okazuje się, że nie kiwnie palcem w sprawie mecenas Dominiki K., która ma prokuratorskie zarzuty prowadzenia pojazdu pod wpływem alkoholu.

Mec. Stępiński nagle zmienił zdanie w tej sprawie. – Postępowanie dyscyplinarne będzie zawieszone do czasu prawomocnego wyroku sądowego w sprawie pani Dominiki K. – powiedział dzisiaj Faktowi. Dlaczego? Rzecznik tłumaczy, że jazda po pijaku pani mecenas… „nie wpłynęła na jej pracę”! A zatem on „nie może” dyscyplinarnie jej karać. – Ta pani została zatrzymana w piątek po południu, czyli nie w trakcie pracy – zaznacza mec. Stępiński.

Co takiego stało się w ciągu kilku dni, że rzecznik zmienił zdanie? Sam zapowiadał przesłuchanie Dominiki K. „na dniach”, a wcześniej narzekał, że prokuratura długo nie wysyła mu materiałów w tej sprawie, wstrzymując postępowanie. Nam wyjaśnił, że po lekturze materiałów z prokuratury nie mógł podjąć innej decyzji.

To oznacza, że rację mieli ci członkowie warszawskiej palestry, którzy mówili Faktowi od samego początku, że pani mecenas włos z głowy w adwokaturze nie spadnie, bo jest „żoną Rysia Kalisza”. – Ewidentnie idą na przewlekanie sprawy – mówi nam teraz jeden z warszawskich mecenasów, który przewidywał taki przebieg wypadków.

Inny adwokat dodaje, że spodziewał się takiego obrotu sprawy, a sam rzecznik bez kłopotu obroni swą decyzję o zawieszeniu postępowania. Jak to możliwe? – Będzie udowadniał, że chodziło mu o prawdę, którą ustali dopiero sąd i oczywiście o fakt, że pani Dominika zatrzymana po pijaku w pracy nie była.

Oczywiście, należałoby mówić tutaj o etyce zawodu, ale dzisiaj to już nie są czasy etyki… – tłumaczy Faktowi znany warszawski adwokat.

Dominika K. została zatrzymana w lutym w Warszawie. Prowadziła samochód mając we krwi prawie 2,5 promila alkoholu. W aucie znajdował się jej 3,5-letni syn. Żona polityka straciła prawo jazdy, a prokuratura postawiła jej zarzuty.

Na początku – za jazdę po pijanemu i stworzenie zagrożenia w ruchu drogowym, bo pani mecenas jechała „wężykiem” w piątek po południu, kiedy w stolicy jest duże natężenie ruchu. Jednak w maju br. prokuratorzy dołożyli jej kolejny zarzut – narażenia dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Z Dominiką K. nie ma żadnego kontaktu. Jej mąż, Ryszard Kalisz, nie odbierał telefonu.

1

.

2

.

3

.

Share