Za tydzień sytuacja może się stać bardziej napięta

Doniecka Republika Ludowa twierdzi, że wojska Ukrainy rozpoczęły przygotowania do ataku na wielką skalę. Na podporządkowanej rebeliantom, pro-rosyjskiej agencji prasowej DONi NEWS pojawił się list ich przedstawiciela, w którym wieszczy rychłe rozpoczęcie nowej wojny. Napięcia między separatystami a Ukrainą nasiliły się po zabójstwie dowódcy samozwańczej republiki Aleksandra Zacharczenki, o które rebelianci obwiniają Kijów.

Aleksandr Zacharczenko zginął 31 sierpnia w zamachu bombowym. Doniecka Republika Ludowa obwinia o atak Ukrainę, ale rząd w Kijowie stanowczo zaprzeczył by miał cokolwiek wspólnego z zamachem. Śmierć Zacharczenki rzuciła się cieniem na rozmowy prowadzące przez normandzką czwórkę (grupę przedstawicieli rządów Ukrainy, Francji, Niemiec i Rosji), powołaną do rozwiązania konfliktu na ogarniętym wojną terytorium.

I chociaż Kreml nie wskazuje wprost na Ukrainę, tak jak czynią to separatyści, w zawoalowany sposób już znalazł winnego i wymierzył karę. – To poważna sytuacja, którą trzeba przeanalizować – stwierdził 1 września w rozmowie z AFP Siergiej Ławrow.

Zdecydowanie ostrzej wyraził się rzecznik rosyjskiego rządu Dmitrij Pieskow, nazywając zabójstwo Zacharczenki „prowokacją”, która stawia pod znakiem zapytania zawarty w 2015 roku protokół miński. Ustalenia zakładały m.in. obustronne zawieszenie broni oraz wycofanie nielegalnych oddziałów rebeliantów, najemników i sprzętu wojskowego z terytorium Ukrainy.

Z kolei rządowa stacja Rossija 1 poinformowała, że porozumienia mogą w każdej chwili zostać zerwane – na co zwraca uwagę „Rzeczpospolita”.

Tymczasem starszy dowódca separatystów Eduard Basurin stwierdził, że Kijów planuje rozpoczęcie ofensywy. Oświadczył, że wojsko zaatakuje Doniecką Republikę Ludową w połowie września. I chociaż Kijów zaprzeczył takim planom, Basurin poinformował, że rebelianci są w pełnej gotowości.

W stanowisku, które zamieściła na swojej stronie pro-rosyjska agencja prasowa DONi NEWS, separatyści wieszczą, że atak nastąpi od strony Mariupolu. Należy jednak zaznaczyć, że odezwa ta ma charakter czysto propagandowy, a członkowie armii ukraińskiej są w niej nazywani nazistami.

– Sytuacja na południu jest bardzo napięta. Moskwa nie zrezygnowała z planów połączenia korytarzem tak zwanej donieckiej republiki z anektowanym Krymem. W ten sposób otrzymaliby dostęp do ukraińskiej wody i przejście lądowe na półwysep – skomentował w „Rzeczpospolitej” sytuację na Ukrainie Ołeksij Melnyk z Centrum Razumkowa w Kijowie.

Share