„Wyimaginowana wspólnota, z której dla Polaków niewiele wynika”. Tym dla Andrzeja Dudy jest Unia Europejska

– Kiedy nasze sprawy zostaną rozwiązane, będziemy się zajmowali sprawami europejskimi. A na razie niech nas zostawią w spokoju i pozwolą nam naprawić Polskę – mówił o Unii Europejskiej Andrzej Duda podczas spotkania z mieszkańcami Leżajska na Podkarpaciu.

Prezydent Andrzej Duda uznał, że przed wyborami antyunijne hasła znajdą zrozumienie wśród mieszkańców podkarpackiej miejscowości. Bo czym więcej może być dla nich Unia Europejska niż „wyimaginowaną wspólnotą, z której nic nie wynika”?

– Uczynimy wszystko, żebyście państwo mieli przekonanie, kiedy będą się kończyły nasze kadencje, że zrobiono w tym czasie wiele rzeczy, że zrealizowano zobowiązania wyborcze, że ktoś wreszcie myślał o obywatelach, a nie tylko o swoich sprawach, czy jakiejś wyimaginowanej wspólnocie, z której dla nas niewiele wynika. Wspólnota jest dla nas potrzebna tutaj w Polsce. Nasza. Własna. Skupiona na naszych sprawach, bo one są dla nas najważniejsze. Kiedy one zostaną rozwiązane, będziemy się zajmowali sprawami europejskimi. A na razie niech nas zostawią w spokoju i pozwolą nam naprawić Polskę, bo to jest najważniejsze. Wierzę w to, że takie jest oczekiwanie większości obywateli w Polsce, zdecydowanej większości – cytuje prezydenta rzeszowska „Gazeta Wyborcza”.

– Mamy prawo mieć swoje oczekiwania wobec Europy, która nas zostawiła w 1945 roku na pastwę Rosjan. Ale przede wszystkim mamy prawo do tego, żeby się sami rządzić i decydować o tym, jaki Polska ma mieć kształt i w jaki sposób będziemy naprawiali zbutwiałe i gryzione starymi systemowymi rozwiązaniami instytucje w Polsce. Wiele ich jeszcze zostało mimo upływu 30 lat – dodał.

Kampania samorządowa Andrzeja Dudy

Wtorkowa wizyta w Leżajsku była jednym z elementów kampanii wyborczych PiS w terenie. O regionie mówił: – To jest w jakimś sensie kolebka polskości. Oczywiście ktoś powie – Gniezno, Poznań, Kraków – jasne, ale tutaj są całe stulecia, całe wieki polskości. Tu jest polski korzeń, to jest korzeń naszej tożsamości, to jest korzeń naszej mentalności, to jest korzeń tego wszystkiego, dzięki czemu możemy powiedzieć, że jesteśmy Polakami i że to jest Polska. Ze wszystkimi jej wspaniałymi elementami, a czasami ze wszystkimi jej wadami – mówił.

Nie zapomniał również pochwalić programów „Rodzina 500 plus” oraz wyprawki 300 plus. Powiedział też, że w kraju „podnoszone są płace minimalne, będą podnoszone emerytury, będziemy starali się ze wszech miar pomóc”. – Dlaczego? Dlatego, że wreszcie udaje się w naszym kraju zaprowadzić uczciwość i porządek. Ktoś do tej pory rozkradał 40 mld zł rocznie z podatków – mówił. Jak dodał, obawia się, że te pieniądze „w dużym stopniu wychodziły za granicę Polski”. – One zostały zatrzymane dzisiaj, dzięki nim można realizować program 500 plus i wiele innych programów, które – mam nadzieję – przyczynią się do wzrostu jakości życia w Polsce i powrotu tych, którzy za granicę wyjechali po prostu za chlebem, szukając normalnego życia, normalnej pracy, bo nie było tu możliwości – zaznaczył.

Jak zauważył, młodzi ludzie wyjechali z kraju, bo szukali normalnego życia, a nie było takiej możliwości w naszym kraju. – Wierzę w to, że te możliwości będą nadal tworzone tutaj, także poprzez rozwój infrastruktury, także poprzez doprowadzanie szerokopasmowego Internetu do każdej gminy, także poprzez remonty dróg, chodników, także poprzez budowanie infrastruktury rekreacyjnej, o której mówił pan premier w swoim ostatnim wystąpieniu – powiedział Andrzej Duda.

Przy okazji skrytykował sądy: – Doprowadzimy do tego, że ludzie nie będą mówili w Polsce, że sądy są niesprawiedliwe i że sądownictwo w Polsce nie chroni obywatela, nie dopuścimy do tego, by ludzie mówili, że Polska jest państwem niesprawiedliwym, państwem dla elit, w którym nie dostrzega się normalnego człowieka – zaznaczył.

Prezydent przed wystąpieniem złożył kwiaty przed Pomnikiem Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej 1940 r. oraz Katastrofy Smoleńskiej.

„Przystąpienie Polski do Unii poparło więcej Polaków niż A. Dudę”

„W ramach walki o poparcie PiS na drugą kadencję PAD nazwał dziś UE „wyimaginowaną wspólnotą, z której dla Polaków niewiele wynika”. Przystąpienie PL do Unii poparło jednak znacznie wiecej Polaków (13,5 mln) niż A.Dudę (8,6 mln)” – napisała na Twitterze dziennikarka „Newsweeka” Renata Grochal.

„Andrzej Duda o UE: Wyimaginowana wspólnota, z której dla nas niewiele wynika. A później płacz i zgrzytanie zębami, że o obozie dobrej zmiany mówi się jako anty-UE” – ocenił Jacek Nizinkiewicz, dziennikarz „Rzeczpospolitej”.

Pełzający polexit?

Politycy PiS otwarcie krytykują Unię Europejską, ale coraz częściej zdarza im się rzucać uwagi i pomysły, które przeczą fundamentalnym zasadom wspólnoty. Niektórzy komentatorzy widzą w tym zapowiedź wyjścia z UE, do którego partia Kaczyńskiego nas przygotowuje.

Przykład? To przede wszystkim stosunek wobec uruchomienia art. 7 Traktatu o UE w grudniu zeszłego roku, co było skutkiem nieprzestrzegania przez rząd praworządności. Procedura kontroli przestrzegania prawa trwała ponad rok. Komisja Europejska trzykrotnie kierowała do władz w Warszawie zalecenia: w lipcu i grudniu 2016 roku (dotyczyły sytuacji Trybunału Konstytucyjnego) oraz w lipcu roku 2017 roku (dotyczyły ustaw o sądach powszechnych, KRS i Sądzie Najwyższym). Uruchomienie procedury było precedensem w historii Unii Europejskiej i może skutkować nałożeniem sankcji.

Co na to władze w Polsce? – Według mnie Komisja Europejska po prostu nie chce zakończyć swojego działania. Chyba nie chodzi o to, żeby – jak to mówią w Polsce – złapać króliczka, tylko o to, żeby go gonić – powiedział w czerwcu prezydent. PiS nawet o krok nie cofnął się pod naciskiem UE.

Do akcji wkroczył wtedy Trybunał Sprawiedliwości UE. Wypowiedź Jarosława Gowina, ministra szkolnictwa wyższego, o wyroku TSUE w odniesieniu do reformy Sadu Najwyższego, pokazuje stosunek polityków do zasad Wspólnoty. 26 sierpnia Gowin groził, że „jeżeli Trybunał dopuści się precedensu i usankcjonuje zawieszenie prawa przez Sąd Najwyższy, to nasz rząd zapewne nie będzie miał innego wyjścia, jak doprowadzić do drugiego precedensu, czyli zignorować orzeczenie TSUE jako sprzeczne z traktatem lizbońskim oraz z całym duchem integracji europejskiej”. Z wypowiedzi wycofywał się potem rakiem.

Share