„Wiedzą, że po przegranych wyborach oddadzą te lewe pieniądze do budżetu”: Wytłumaczył Krzysztof Brejza

Krzysztof Brejza w ostatnich tygodniach stał się w mediach publicznych i na portalach społecznościowych wrogiem numer jeden „dobrej zmiany”. Lider młodej frakcji opozycji twierdzi, że nie stało się to przypadkiem. W tle mają być wielkie pieniądze, które politycy PiS będą musieli oddać w przypadku przegranej w wyborach.

„Dlaczego PiS uruchomił wobec mnie przemysł pogardy? Jest tu tylko jedna odpowiedź: ‚kasa misiu, kasa’. Od czasu zdekonspirowania systemu lewych ‚nagród’ w rządzie Szydło jestem ich wrogiem nr 1. Wiedzą, że po przegranych wyborach oddadzą te lewe pieniądze do budżetu. Wszyscy” – napisał na Twitterze poseł Krzysztof Brejza.

Przypomnijmy, że to właśnie Krzysztof Brejza odpowiada za najsilniejszy dotąd kryzys wizerunkowy PiS. To on udowodnił, że partia, która przed wyborami tyle mówiła o skromności i pokorze, po przejęciu władzy od nowa zaczęła definiować słowo „rozpasanie”.

Gdy nie powiodła się próba przegłosowania przez Sejm podwyżki pensji ministrów, uruchomiono system „nagród”. Ówczesna premier Beata Szydło przyznała gigantyczne pieniądze nie tylko ministrom, ale nawet samej sobie twierdząc, że „te pieniądze się PiS po prostu należały”.

Dodatkowe świadczenia były wypłacane co miesiąc i de facto były dla czołowych polityków PiS drugą pensją. Łącznie rząd Szydło wydał na nagrody 200 mln zł.

Z czasem okazywało się, iż afer, w których zamieszani są politycy PiS jest więcej. Zapowiedź Brejzy, że po przegranych wyborach politycy PiS będą rozliczeni z wszystkich nieprawidłowości i będą musieli oddać pieniądze, które im się nie należały, może być więc realną groźbą dla obozu „dobrej zmiany”.

Tym bardziej, iż ostatnie sondaże wskazują na to, że opozycja po wyborach może jednak być w stanie stworzyć rząd koalicyjny i zepchnąć PiS do defensywy.

Share