W Biedronce jeszcze nie było czegoś takiego. 2 lata i 2 miesiące pozbawienia wolności za to!

Biedronka stała się miejscem brutalnej napaści. Pracownicy sklepu nie mogli uwierzyć w skandaliczne zachowanie mężczyzny, który postanowił przemocą zmusić innego klienta, by za niego zapłacił. Gdy na jaw wyszła prawdziwa przyczyna ataku, do akcji musiał wkroczyć wymiar sprawiedliwości.

Biedronka to sieć sklepów, która szczyci się tym, że można w niej zrobić zakupy za naprawdę nieduże pieniądze. Jak się jednak okazało, nie każdy klient jest zadowolony z cen, jakie oferują supermarkety.

Ten 35-letni mężczyzna najpierw postanowił ukraść trzy butelki wyśmienitego alkoholu, a potem przemocą przymusić innego klienta do zapłacenia za jego towar. Potem wyszedł na jaw inny ohydny powód, dla którego Marek T. zaczął okładać mężczyznę butelką po głowie.

Biedronka miejscem brutalnej napaści

Do zdarzenia doszło w Poznaniu, w sklepie przy ulicy Świętego Marcina. 35-letni mężczyzna pod wpływem alkoholu wziął z półki trzy butelki whiskey i próbował wyjść z nimi ze sklepu bez płacenia. Pracownicy Biedronki zareagowali jednak szybko i Marek T. został przyłapany przez nich na gorącym uczynku.

Mimo tego się nie poddał. Postanowił w inny sposób wejść w posiadanie alkoholu. W kolejce do kasy stał 48-letni mężczyzna. Marek T. zaczepił go i poprosił, aby zapłacił za jego zakupy. Białorusin nie miał jednak najmniejszego zamiaru pokrywać kosztów zabawy obcego człowieka i otwarcie mu o tym powiedział. Marcin T. nie był zachwycony.

Kopał go, okładał butelką po głowie i groził śmiercią

To, w jaką furię wpadł wówczas pijany mężczyzna, zaskoczyło nawet ochroniarza Biedronki. Marek T. rzucił się na Białorusina, zaczął go kopać, okładać butelką po głowie, znieważać słownie i grozić mu śmiercią. Wyzywał go też z powodu jego pochodzenia. Pracownicy sklepu natychmiast skontaktowali się z policją.

W tym czasie Marek T. zdążył wyjść z Biedronki, ale najwyraźniej przypomniał sobie o tym, jak bardzo się zdenerwował i postanowił zrealizować swoje groźby. Wrócił do sklepu i dzięki temu został schwytany przez policję. Był na tyle wściekły, że zaatakował również mundurowego, który usiłował przywrócić porządek.

Za swoje czyny odpowiedział ostatnio przed wymiarem sprawiedliwości – czekają go 2 lata i 2 miesiące pozbawienia wolności za pobicie oraz znieważenie ze względu na narodowość, kierowanie gróźb karalnych oraz naruszenie nietykalności cielesnej policjanta.

źródło: wprost

Share