Tworzy lek na tą chorobę. Jeden błąd może ją bardzo drogo kosztować

39-letnia Adriana Ortega-Zeifert była doktorantką i stypendystką na uniwersytecie w Manchesterze, gdzie prowadziła „przełomowe” badania na temat raka prostaty. Z powodu błędu we wniosku wizowym oraz konfliktu z byłym partnerem grozi jej więzienie. Brytyjscy naukowcy protestują.

Zapomniała wysłać kopii kilku dokumentów. 39-letnia Adriana Ortega-Zeifert od trzech lat walczy z brytyjskim ministerstwem spraw wewnętrznych o prawo do pozostania w Wielkiej Brytanii.

W 2016 roku wystąpiła o przedłużenie wizy, wysyłając przelew i wypełniając większość formalności. Home Office nie dostało od niej jednak kopii kilku dokumentów.

Jeden błąd może ją bardzo drogo kosztować. Za niedostarczenie wszystkich dokumentów Meksykance grozi deportacja z Wielkiej Brytanii. Na wieść o odrzuceniu wniosku wizowego Ortegi-Zeifert, Uniwersytet w Manchesterze usunął ją z listy doktorantów.

Wcześniej dostała stypendium na badania nad rakiem. Meksykanka przyleciała do Manchesteru w 2010 roku, żeby doktoryzować się na tamtejszym uniwersytecie. Brytyjscy badacze są zachwyceni jej niedokończoną jeszcze pracą na temat raka prostaty.

Prowadzi naprawdę nowatorskie badania w dziedzinie diagnozy raka prostaty. […] Jej praca nad fibroblastami związanymi z rakiem jest przełomowa – podkreśla prof. Peter Gardner, promotor 39-latki.

Z powodu konfliktu z byłym mężem może trafić do więzienia. Ortega-Zeifert boryka się z depresją i stresem pourazowym po zakończeniu związku z agresywnym partnerem, ojcem jej trzech córek. Meksykanka podkreśla, że właśnie z tego powodu zapomniała wysłać Home Office skany wszystkich dokumentów.

Teraz sąd rodzinny każe córkom 39-latki odwiedzić ojca, który niedawno wrócił do Meksyku. Jeśli pojadą, z powodu przepisów wizowych nie będą mogły wrócić do Wielkiej Brytanii przez 10 lat. Jeśli nie pojadą, ich matka może trafić za to do więzienia.

Moje córki boją się, że będą musiały zamieszkać z ojcem na stałe. Sąd rodzinny zmusza je do podróży do Meksyku i nie przyznaje im prawa do ubiegania się o zezwolenie na pobyt stały, mimo że mieszkają w Manchesterze od prawie 10 lat – podkreśla Ortega-Zeifert.

Brytyjscy naukowcy wystosowali w ich obronie list otwarty. 300 nauczycieli akademickich i studentów podpisało list skierowany do Uniwersytetu w Manchesterze i Home Office. Kolejnych 2,5 tys. osób podpisało petycję o zezwolenie Meksykance na pozostanie w Wielkiej Brytanii i dokończenie badań – informuje „Independent”.

Władze uczelni tłumaczą, że regulamin nakazuje im usunąć studenta, który nie ma pozwolenia na zostanie w kraju. Home Office natomiast nie komentuje sprawy.

Share