Smutną informację o odnalezieniu 5-latka

Dawid Żukowski nie żyje. 5-latka z Grodziska Mazowieckiego, którego poszukiwano od północy 11 lipca rozpoznano m.in. po ubiorze. Czy zwłoki Dawida Żukowskiego znaleziono w akwenie wodnym? Na takie miejsce ukrycia zwłok wskazywał dr Jerzy Pobocha z rozmowie z Fakt24. – Ciało zapakowane w foliowy worek i odpowiednio obciążone może długo nie wypłynąć na powierzchnię – wskazywał.

Dawid Żukowski nie żyje. Smutną informację o odnalezieniu zwłok 5-latka z Grodziska Mazowieckiego przekazał Mariusz Mrozek z Komendy Stołecznej Policji. Dawida Żukowskiego szukano od północy 11 lipca. Kilka godzin wcześniej jego ojciec, Paweł Ż. popełnił samobójstwo rzucając się pod pociąg swojej rodzimej miejscowości. 19 lipca w Grodzisku odbył się pogrzeb 32-latka.

Dawid Żukowski odnaleziony. Gdzie było ciało?

Zaginionego 5-latka rozpoznano m.in. za sprawą ubrań, które miał na sobie. Przyczyna śmierci Dawida Żukowskiego nie jest jeszcze znana. Policja nie poinformowała również, gdzie znaleziono zwłoki, ale z doniesień mediów oraz ustaleń Fakt24 wynika, że sobotnie poszukiwania koncentrowały się na jedynym ze zbiorników wodnych w okolicy węzła Pruszków na A2.

Na antenie TVN24 ekspert z zakresu psychiatrii sądowej dr Jerzy Pobocha wskazywał, aby ciała Dawida Żukowskiego szukać właśnie w akwenie. – Napisał sms-a matce, kiedy ciało Dawidka było już w wodzie – twierdził ekspert.

Także w rozmowie z Fakt24 wskazywał na taką możliwość. – To mógł być akwen wodny. Ciało zapakowane w foliowy worek i odpowiednio obciążone może długo nie wypłynąć na powierzchnię. Zwłoki można też zakopać, ale potrzebny jest do tego dół głęboki na dwa metry.

Ziemię trzeba wykopać, potem zasypać, by nic nie było widoczne. To trudne ze względu na to, że ktoś zauważy mogiłę, psy wywęszą ciało. Potrzeba na to czasu – wyjaśniał dr Pobocha.

Wizja Jackowskiego

Krzysztof Jackowski w swojej wizji także miał zobaczyć zbiornik wodny. Wskazał, że ciało Dawida Żukowskiego jest jednym z dwóch, które znajdują się w okolicach Grodziska Mazowieckiego. Jak dowiedział się Onet jasnowidza poproszono o przyjazd do Warszawy, ale nim zjawił się w stolicy, policja znalazła zwłoki Dawida Żukowskiego.

Podczas konferencji prasowej poinformowano, że policja jest niemal pewna, że ciało, które znaleziono należy do chłopca. Czy zginął z rąk Pawła Ż.? A może doszło do nieszczęśliwego wypadku? Na te pytania odpowie śledztwo prokuratury.

SMS do żony, skok pod pociąg

10 lipca ojciec miał zawieźć Dawida do mieszkającej w Warszawie żony. Około godziny rzucił się pod pociąg w Grodzisku Mazowieckim. Wcześniej wysłał matce chłopca SMS-a, w którym groził, że nigdy nie zobaczy już syna. Para była w separacji. Kobieta złożyła doniesienie, że mąż znęcał się nad nią psychicznie. Z nieoficjalnych informacji wynika, że Paweł Ż. miał problemy finansowe i z hazardem.

Około północy 11 lipca policja odebrała zgłoszenie od matki Dawida Żukowskiego o tym, że jej syn zaginął. Wówczas funkcjonariusze uświadomili sobie, że sprawa ma związek z samobójstwem na torach. Chłopca szukano w okolicach trasy Grodzisk – Warszawa, którą jechał razem z ojcem. Przed tragedią mieli patrzeć na lądujące i startujące samoloty w okolicach lotniska Okęcie.

Poszukiwania Dawida Żukowskiego były największymi w historii polskiej policji. – Nigdy akcja poszukiwawcza nie była zakrojona na większą skalę, nigdy nie było w to zaangażowane więcej ludzi, więcej sprzętu każdej możliwej technologii, każdego możliwego wsparcia – mówił na konferencji Mariusz Mrozek.

Dodał również, że 5-latka szukały setki osób: policjanci, śledczy, specjaliści z zakresu poszukiwań, a także strażacy oraz żołnierze WOT. Dawida Żukowskiego szukali również członkowie społeczności. Dzięki ich informacjom policja mogła ustalić, co działo się z Pawłem Ż. od momentu odebrania syna do jego tragicznej śmierci.

Share