Ryszard Terlecki, w młodości był jedną z najważniejszych postaci ruchu hipisowskiego w Polsce. Nazywano go wówczas „Psem”

Ryszard Terlecki, dziś czołowy polityk PiS w młodości był jedną z najważniejszych postaci ruchu hipisowskiego w Polsce. Nazywano go wówczas „Psem”. Ryszard Legutko, europoseł Prawa i Sprawiedliwości, w zaskakującym słowach wyjaśnia genezę tego przydomku.

Ryszard Legutko i Ryszard Terlecki nie tylko należą do tej samej partii, ale obaj urodzili się w 1949 r. i chodzili do tego samego liceum. W czasach młodości nie było im jednak po drodze.

Legutko nie należał bowiem do hipisowskiej subkultury, której jednym z prekursorów w Polsce był jego kolega, dziś przewodniczący Klubu Parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości i wicemarszałek Sejmu.

– Terlecki został „Psem”, bo się zhipisił, a żeby zostać hipisem, trzeba być oblojdrą strasznym, czyli takim kloszardem – stwierdził europoseł w wywiadzie w „Dzienniku Gazecie Prawnej”. Legutko tymczasem miał na siebie inny plan. Jak ujawnił, pochodził „z bardzo prostej rodziny”.

– Moi rodzice nie mieli wyższego wykształcenia. Może dlatego nie zostałem kloszardem, bo jak ktoś pochodzi z prostej rodziny, to myśli w kategoriach awansu, a nie ostentacyjnego, dekadenckiego – przepraszam za słowo – zpsienia, że posłużę się aluzją do mojego kolegi Ryszarda – wyjaśnił.

„Ostentacyjne lewactwo mnie odtrącało”

Legutko hipisem nie został jednak nie tylko z powodów estetycznych. – Jeśli ktoś jest wychowany na westernach, które wówczas były dość pryncypialne i konserwatywne, to ostentacyjne lewactwo go jakoś odtrąca – stwierdził w wywiadzie z Robertem Mazurkiem polityk.

– Wojna w Wietnamie była dla nas wojną z komunistami, więc popieraliśmy Amerykanów, tego się z hipisami nie dało pogodzić – powiedział.

Sam Terlecki przed laty wyjawił, że przezwisko „Pies ” wymyślił… milicjant. – Kiedyś nas spisywał mozolnie takim ołówkiem kopiowym, który trzeba było najpierw poślinić.

I on pluje na ten ołówek i pyta skonfundowany: „A jak to się pisze? Hip, hip…”. To mu podpowiedzieliśmy „hip-pies”. „A, pies!” – ucieszył się. No i tak już do mnie przylgnęło – wspominał przed laty w „Dzienniku”.

Kuchciński też był hipisem

Przypomnijmy, że innym byłym hipisem w PiS jest Marek Kuchciński, który nosił pseudonim „Penelopa”. Były marszałek Sejmu w wyniku afery z rodzinnymi lotami rządowymi samolotami musiał pożegnać się ze stanowiskiem.

Share