Robert Janowski wystąpił właśnie w roli uczestnika „Jaka to melodia” Jak sobie poradził

Robert Janowski przez lata zaskarbił sobie serca telewidzów za sprawą roli prowadzącego w „Jaka to melodia?”. Podczas swojej długiej przygody z programem sprawdził wiedzę muzyczną setek uczestników. Tym razem, już po zakończeniu współpracy z TVP, sam musiał wejść w rolę przepytywanego.

Robert Janowski na zawsze pozostanie w świadomości widzów jako ten wesoły pan z „Jaka to melodia?”. Pomimo tego, że w nowym sezonie nie mamy możliwości obserwowania go w hitowym programie, to nie zamierza on w zupełności zrywać ze swoją przeszłością.

Dosyć nieoczekiwanie, właśnie sam musiał stanąć przed takim samym wyzwaniem muzycznym, jakie on stawiał przez te wszystkie lata uczestnikom. Jak sobie poradził?

Robert Janowski jako uczestnik w „Jaka to melodia?”

Robert Janowski pojawił się w internetowym talk-show „15 cm Konrada”, w którym Konrad Młodziński urządził mu swoją wersję szlagierowej produkcji TVP. Prowadzący zaproponował mu dwie wersje podejścia do zadania, mógł albo wysłuchać całej piosenki, albo skorzystać z podpowiedzi z zaznaczeniem, że usłyszy tylko jedną nutkę.

Na pierwszy ogień poszła osławiona piosenka Mandaryny „Ev’ry Night”. Robert Janowski od razu skapitulował przyznając, że obca jest mu tego typu muzyka. Przed drugą zagadką pojawiła się podpowiedź. Chodziło o utwór, który przed pojawieniem się „Despacito” dzierżył rekord wyświetleń na YouTube. Tutaj nie było żadnych problemów i padła prawidłowa odpowiedź „Gangnam Style”.

– Śpiewałeś to w Buffo, o pięknej dziewczynie – brzmiała podpowiedź do kolejnej piosenki.

Pamięć Janowskiego okazała się jednak nie najlepsza, ponieważ wskazał on błędną odpowiedź. Walce o drugi punkt towarzyszyły dźwięki jednego z największych hitów lat dwutysięcznych, czyli „Powiedz” Ich Troje. Okazało się, że widzowie nie tylko usłyszeli prawidłowe rozwiązanie, ale także małą prezentacje talentu wokalnego swojego ulubieńca.

Piosenka numer 5 jako kolejna wybrzmiała w głośnikach, a były prowadzący „Jaka to melodia?” bez żadnych problemów wskazał na Whitney Houston, ale niestety nie pamiętał nazwy utworu. Takiego problemu nie było już przy pierwszych dźwiękach „Krakowskiego spleenu” w wykonaniu grupy Mannam.

Kolejny utwór przyniósł następny zawód, ponieważ tango z filmu „Zapach kobiety” nie zostało rozpoznane. Na szczęście Janowski odbił to sobie przy Julio Iglesiasie i „Amor, amor, amor”, Norbim i jego jedynym przeboju „Kobiety są gorące” oraz Zbigniewie Wodeckim „Lubię wracać tam gdzie byłem”.

Z możliwych dziesięciu punktów do zdobycia Robertowi Janowskiemu udało się uzbierać sześć i pół. Po gwiazdorze było widać, że dobrze się bawi, ale przyznał, że w roli uczestnika czuje się bardzo słabo.

Share