Ptak trafił do lecznicy dla zwierząt w Przemyślu. Niestety, nie udało się go uratować

Co za biedak! – wzdychali leśnicy zasmuceni widokiem konającego bielika. Potężny i piękny ptak, który w powietrzu nie ma sobie równych, bezwładnie leżał na ziemi i konał w męczarniach.

Nieszczęśnik został postrzelony przez kłusowników w Jadachach na Podkarpaciu. Trafił do lecznicy, ale mimo wysiłków weterynarzy nie udało się go uratować. Teraz policja poszukuje zabójcy chronionego ptaka. Grozi mu do trzech lat więzienia.

Pracownicy nadleśnictwa Nowa Dęba po złapaniu bielika zabrali go od razu do weterynarza. Okazało się, że został postrzelony z broni palnej. Ołowiana kula trafiła go w prawo skrzydło i przeszyła na wylot. Wyszła piersią, rozrywając układ oddechowy.

Ranny ptak trafił do specjalistycznego Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu i poddany natychmiastowej operacji. Niestety, Geralta – takie dostał imię w lecznicy – nie udało się uratować.

Jak wynika z informacji na obrączce ptak został zaobrączkowany jako pisklę 27 maja 2001 r. w lasach Nadleśnictwa Lubartów w woj. lubelskim. Policja prowadzi dochodzenie i próbuje ustalić kto strzelał do bielika.

W Polsce bieliki, potocznie nazywane orłami, znajdują się pod ścisłą ochroną od 1952 r.

Po Norwegii i Rosji, jesteśmy trzecim w Europie krajem pod względem liczby gniazdujących osobników tego gatunku. W 1994 r. populacja bielików w Polsce wynosiła 223 pary, obecnie ich liczbę szacuje się na ok. 1,5 tys. par.

.

.

.

Share