Przedstawił również treść prywatnych wiadomości dotyczących Piotra Woźniak-Staraka

Krzysztof Jackowski brał udział w poszukiwaniach Piotra Woźniak-Staraka. Został poproszony o pomoc w tej trudnej sprawie. Teraz jasnowidz przerywa milczenie i opowiada o kulisach akcji i roli, jaką w niej odegrał. Przedstawił również treść prywatnych wiadomości dotyczących poszukiwań.

Krzysztof Jackowski, jako najsłynniejszy polski jasnowidz, często proszony jest o pomoc w sprawach, które wydają się nie do rozwiązania. Zdarza się, że rodziny, zdruzgotane zaginięciem bliskich, zgłaszają się do wizjonera z nadzieją, że jego wrażliwość na świat nadprzyrodzony pomoże w skutecznych poszukiwaniach.

Nazwisko Jackowskiego pojawiało się także przy dwóch najważniejszych akcjach poszukiwawczych ostatnich miesięcy – małego Dawida i Piotra Woźniaka-Staraka.

Krzysztof Jackowski pomagał w poszukiwaniach Piotra Woźniak-Staraka

O udziale jasnowidza z Człuchowa w poszukiwaniach Piotra Woźniak-Staraka rozpisywały się media. Portal Onet ustalił, że Krzysztof Jackowski przygotował dla płetwonurków dwie mapy, która miała wskazać im ciało milionera. Według ustaleń dziennikarzy, podpowiedzi okazały się nieprawidłowe, a ciało znaleziono dzięki wskazówkom mężczyzny, który tamtej nocy brał udział w regatach.

Krzysztof Jackowski nie zgadza się z takim postawieniem sprawy. Zabrał głos i ujawnił kulisy poszukiwań Piotra Woźniak-Staraka oraz swojej roli w tej akcji. Wizjoner twierdzi, że prawidłowo wskazał miejsce, w którym znajdowało się ciało. Jak mówi, przygotował dla płetwonurków dwie mapy – właściwa miała być ta druga, a w mediach rozmawiano tylko o pierwszej. Stąd przedostała się informacja, jakoby wizje jasnowidza nie były pomocne w sprawie.

Jasnowidz przerywa milczenie. Przedstawia prywatne wiadomości

Portal Nautilus poinformował, że rozmawiał z Jackowskim o tej sprawie. Zdaniem portalu, wizjoner jest rozżalony zachowaniem szefa ekipy płetwonurków. Zawód jest tym większy, że panowie są znajomymi. Nautilus stawia tezę, że za zmarginalizowaniem roli Jackowskiego stoi rodzina zmarłego producenta filmowego, która chciała ograniczyć informacje o udziale w poszukiwaniach jasnowidza, a wyeksponować rolę wynajętych przez siebie płetwonurków.

To oczywiście tylko teoria. Krzysztof Jackowski potwierdza jednak, że sprawa ma swoje drugie dno. By udowodnić swój wkład w poszukiwania, cytuje treść wiadomości, jakie wysyłał do niego szef ekipy.

Ja nigdy nie mówię o tych przemyśleniach na forum, zostawiam je dla siebie. W środę pojawiła się na Kisajnie marynarka wojenna. To była gra o honor. Ja już nie sprawdzałem, żadnych wiadomości od nikogo. Liczył się czas i zbadana ze szczególną starannością powierzchnia dna jeziora. Dlatego napisz szczerze co chcesz. Ja Tobie ufam – cytuje Krzysztof Jackowski prywatną wiadomość, jaką dostał od szefa ekipy.

Jasnowidz przyznaje, że nie rozumie, co miał na myśli nadawca przez słowa „napisz, co chcesz”. Jackowski dodał, że przypomniał szefowi płetwonurków, że na drugiej stworzonej przez niego mapie, zaznaczone było miejsce znalezienia zwłok.

– Chodzi tylko o honor, Ty ciało znalazłeś i chwała Ci za to – tak miał, według Jackowskiego, odpowiedzieć szef ekipy.

– Chodzi mi o zwykłe jedno zdanie i nic ono Ci nie ujmie – kwituje Krzysztof Jackowski.

Share