Polski 2018. Dziennikarz „Newsweeka” napisał tekst o sędzi Muszyńskim. Wezwała go policja

Dziennikarz tygodnika „Newsweek” Wojciech Cieśla został wezwany na przesłuchanie w związku z artykułem o wiceprezesie Trybunału Konstytucyjnego. Dochodzenie ma dotyczyć publikacji tekstu o Mariuszu Muszyńskim „bez zgody osoby zainteresowanej”.

Politycy PiS chętnie podkreślają, jak to wolne są media w Polsce i jak to wolność słowa ma się świetnie pod rządami „dobrej zmiany”. Jak to wygląda w praktyce można się przekonać, gdy sobie przypomnimy przykład operatora TVN ściganego przez ABW za materiał o neonazistach. Ale to nie jedyny przypadek, gdy dziennikarz ma problemy w związku z wykonywaną pracą.

Dziennikarz tygodnika „Newsweek” Wojciech Cieśla został wezwany na przesłuchanie w związku z publikacją artykułu o sędzi Mariusz Muszyńskim. Sylwetka sędziego Trybunału Konstytucyjnego ukazała się na łamach tygodnika „bez zgody osoby zainteresowanej”.

– Obóz władzy nie po raz pierwszy wykorzystuje przeciwko dziennikarzom aparat władzy. Nie było ze strony Muszyńskiego żadnych innych prób porozumienia się, nie było kontaktów, próśb o sprostowanie itp. Od razu policja. A więc praca dziennikarska została potraktowana jak przestępstwo – komentuje Wojciech Cieśla w rozmowie z serwisem Press.

Cieśla otrzymał wezwanie 29 listopada, a termin przesłuchania wyznaczono na… następny dzień. Jak podkreśla, w tym czasie ma spotkanie ze studentami w Krakowie, więc powiadomił policję, że nie może stawić się w wyznaczonym terminie na przesłuchanie. Dziennikarz wskazuje na fakt, że tryb wezwania jest niedopuszczalny.

– Spodziewam się, że jak się w piątek nie stawię, to w sobotę ABW wyłamie mi drzwi w mieszkaniu i doprowadzi mnie siłą. Mam tylko nadzieję, że nie zrobią tego o trzeciej w nocy, a chociaż poczekają do rana. To ewidentne nadużycie władzy i korzystanie z pozycji siły. Nie powinno na to być naszej zgody – tłumaczy Wojciech Cieśla.

Uwaga o wizycie agentów ABW nie jest bezzasadna. Tydzień temu do mieszkania Piotra Wacowskiego weszli agenci. Operator TVN był oskarżany o propagowanie nazizmu. Podczas kręcenia materiału o neofaszystach w Wodzisławiu Śląskich wziął udział w „urodzinach Hitlera”.

To właśnie podejście rządu i podległych mu organów do sprawy materiału „Superwizjera” i wizyta agentów ABW u Wacowskiego skłoniła ambasador USA Georgette Mosbacher do napisania listu do premiera na temat mediów w Polsce.

Share