Policja miała wezwać na miejsce poszukiwań jasnowidza?

Dawid Żukowski nie żyje. Policja znalazła ciało syna Pawła Ż. Poszukiwania 5-latka z Grodziska Mazowieckiego trwały od 11 lipca. Na kilkanaście minut przed briefingiem prasowym stołecznej policji. Onet podał informację, że poszukiwania zakończono. Jak zapewniała wcześniej policja, 5-latka miano szukać do skutku, a więc do momentu odnalezienia Dawida żywego lub jego ciała.

Znaleziono ciało, które może należeć do Dawida Żukowskiego przekazał Mariusz Mrozek z Komendy Stołecznej Policji. – Niedawno policjanci prowadzący poszukiwania na trasie pomiędzy Warszawą a Grodziskiem znaleźli ciało dziecka. Z prawdopodobieństwem graniczącym prawie z pewnością, jesteśmy przekonani, że to pięcioletni Dawid – powiedział. Wyjaśnił, że policja nadal prowadzi czynności, planowane jest okazanie zwłok rodzinie.Jak zaznaczył Mrozek, ponieważ wszystko wskazuje na to, iż zmarłe dziecko to Dawid i ze względu na duży odzew społeczny, postanowiono przekazać wiadomość opinii publicznej.

O pomoc poproszono Krzysztofa Jackowskiego

Wcześniej policja miała wezwać na miejsce poszukiwań Krzysztofa Jackowskiego – dowiedział się Onet. – To prawda. Natomiast to nie ja wskazywałem to miejsce. Policja sama znalazła ciało – powiedział jasnowidz w rozmowie z Fakt24. – Od trzech dni byłem w kontakcie z policjantami w tej sprawie.

Sugerowałam, że ciało chłopca zostało utopione. Potrzebowałem jego rzeczy, które miano mi dowieźć, ale wczoraj zapadła decyzja żebym przyjechał do Warszawy. Stamtąd policjanci mieli mnie zabrać do mieszkania ojca tego dziecka – wyjaśnił Krzysztof Jackowski.

Kiedy jednak przyjechał na miejsce funkcjonariusze podziękowali mu za chęć zaangażowania w sprawę, informując, że dosłownie pięć minut wcześniej znaleziono zwłoki Dawida Żukowskiego.

Dawid Żukowski nie żyje. Ojciec 5-latka rzucił się wcześniej pod pociąg

Ojciec Dawida Żukowskiego Paweł Ż. 10 lipca rzucił się pod pociąg w Grodzisku Mazowieckim. O północy policja odebrała zgłoszenie od matki 5-latka o tym, że jej syn zaginął. Wówczas funkcjonariusze powiązali obie sprawy ze sobą.

Chłopca szukano w okolicach trasy Grodzisk – Warszawa, którą jechał razem z ojcem. Mężczyzna miał przekazać dziecko mieszkającej w stolicy żonie. Około godziny 19 wysłał do niej wiadomość, w której napisał, że już nigdy nie zobaczy syna.

Kobieta początkowo nie potraktowała gróźb poważnie. Bywało, że Paweł Ż. nie przywoził synka o ustalonej godzinie. Gdy i tym razem się spóźnił, żona Pawła Ż. pojechała do jego domu. Kiedy zastała zamknięte mieszkanie, zawiadomiła o wszystkim policję.

Samochód Pawła Ż. – szarą skodę o numerze rejestracyjnym WGM 01K9 – znaleziono przed kościołem w dzielnicy Łąki. Chłopca nie było w środku.

Podczas poszukiwań funkcjonariusze, strażacy i żołnierze WOT przeczesali ponad 4 tys. hektarów. Sprawdzona została m.in. trasa, która prowadzi od miejsca pozostawienia samochodu do wysokości A2 oraz teren przynależący do autostrady m.in. węzeł Konotopa. 19 lipca odbył się pogrzeb Pawła Ż. Mężczyzna spoczął na cmentarzu w Grodzisku Mazowieckim.

Share