Polacy płynący jachtem po Bałtyku nagle wpadli do wody. Nikt nie był w stanie przewidzieć tego

Polacy płynący jachtem po Bałtyku nagle wpadli do wody. Choć wezwana pomoc błyskawicznie zjawiła się na miejscu, media przekazały informacje o śmierci co najmniej jednej osoby. Prace ratowników wciąż trwają.

Polacy są wstrząśnięci wydarzeniem, do którego doszło na Bałtyku. Nikt nie był w stanie przewidzieć tragedii, jaka tam się rozegrała. Jak możemy się dowiedzieć, w wyniku zburzonego morza, jacht wywrócił się, a znajdujący się na nim ludzie, wpadli do wody.

Akcję ratunkową podjęto już chwilę później, jednak jak wynika z przekazywanych do mediów informacji, jest co najmniej jedna ofiara śmiertelna.

Tragedia na Bałtyku. Płynący jachtem Polacy wpadli do morza

Do zdarzenia doszło 15 września na Bałtyku niedaleko Kłajpedy na Litwie. Niespodziewanie na morzu rozpętał się potężny sztorm, który zadecydował o losach płynącej wówczas jachtem Lila polskiej jednostki.

Niedługo przed godziną 18:00 łódź, nie mogąc otrzymać się stabilnie na wodzie, wywróciła się, a znajdujące się na niej osoby, wypadły do wody. Jak podają media, jacht osiadł na mieliźnie, a o całym zdarzeniu służby zostały poinformowane za pośrednictwem spacerowicza.

Co najmniej jedna osoba nie żyje

Od razu podjęto akcję ratunkową. Na pokładzie znajdowało się 7 osób, natomiast ratownikom udało się wyłowić jedynie 6. Stan 5 z nich nie jest do końca znany, jednak ostatnia z uratowanych osób zmarła w drodze do szpitala. Na miejscu wciąć pracują odpowiednie służby, chcąc odnaleźć ostatniego poszkodowanego, jednak póki co, uznano go za zaginionego.

Ponieważ do tragedii doszło wczorajszym wieczorem, poszukiwania siódmej osoby najprawdopodobniej zostały wznowione dopiero dzisiejszym rankiem, przez co jej losy zdają się przesądzone. Mimo to zarówno ratownicy, jak i jej bliscy nie tracą nadziei i wciąż nie wierzą, by najczarniejszy ze scenariuszy miał się sprawdzić.

Źródło: twitter

Share