„Pół litra wódki za 32 zł?… Nie ma taniej!”: Czy wprowadzenie ceny minimalnej jest realne

Pół litra wódki za 32 zł, piwo za 3,6 zł, a butelka wina za 14,40 zł. Minimum. Nie ma taniej, nie ma żadnej promocji.

Takie byłyby konsekwencje wprowadzenia rozwiązania, za którym opowiada się Krzysztof Brzózka, do niedawna szef Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

Czy wprowadzenie ceny minimalnej jest realne?

Krzysztof Brzózka, niedawno odwołany szef PARPA, zauważa w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”, że na cenę alkoholu „wrażliwe są dwie grupy społeczne” – młodzież i osoby pijące nieustannie.

Argumentuje więc, że wprowadzenie minimalnej ceny na alkohol (wino, wódkę, piwo) spowoduje, że te dwie grupy społeczne będą mniej piły.

„Przy okazji skończą się też promocje i rozdawnictwo alkoholu przy wszelkich okazjach” – dodaje Brzózka.

Szkocja wzorem dla Polski?

Cenę minimalną wprowadzono w Szkocji, kraju, w którym konsumpcja alkoholu rosła nieprzerwanie od 25 lat. Niedawno rząd Szkocji ogłosił sukces, bo po raz pierwszy spożycie spadło. W 2018 r. o 3 proc. w porównaniu do 2017 r.

Jednak przepisów nie wprowadzono z łatwością, ostro przeciwko nim protestowali producenci, m.in. Szkocie Stowarzyszenie Whisky, którzy poszli do sądu. Argumentowali, że wprowadzenie ceny minimalnej jest niezgodne z europejską wykładnią.

Jednak po 7 latach sądowych sporów przepisy wprowadzono, bo szkockiemu rządowi przyznały rację m.in. urzędy Unii Europejskiej.

Warto dodać, że pomimo spadku spożycia, to Szkoci wciąż zajmują numer 1 wśród narodów Wysp Brytyjskich. Na jedną osobę przypada 9,9 l czystego alkoholu.

Jak sytuacja wygląda w Polsce?

U nas spożycie jest nawet większe i rośnie z roku na rok. W 2017 r. na głowę przypadało 11,1 litra czystego alkoholu i było ono największe od 1980 r., gdy przypadało wtedy 11,8 l na jednego Polaka.

Z danych Eurostatu wynika zaś, że jesteśmy w ścisłej czołówce pod względem wydatków na alkohol. Stanowią one 3,5 proc. całości. Dla porównania średnia unijna to 1,6 proc.

Jak przypomina „Gazeta Wyborcza” o wprowadzenie ceny minimalnej PARPA już apelowała kilka lat temu. W 2015 r. wpisano ten pomysł nawet do Narodowego Programu Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Nie uzyskał on jednak poparcia przez rząd.

Zdaniem Brzózki minimalna cena miałaby wynosić 1,5 lub 2 zł za 10 gramów czystego alkoholu. To spowodowałoby, że:

– za 0,5 l piwa o zawartości 4,5 proc. alkoholu cena minimalna wynosiłaby 2,7 lub 3,6 zł

– za butelkę wina (0,75 l) o zawartości 12 proc. alkoholu cena minimalna wynosiłaby 10,8 lub 14,4 zł

– za 0,5 l wódki cena minimalna wynosiłaby 24 lub 32 zł

Pomysł ten nie podoba się oczywiście producentom. Nie podnoszą jednak oni argumentów o swoich potencjalnych stratach.

Wskazują, że wprowadzenie ceny minimalnej może spowodować, że młodzi i pijący często sięgną po alkohol z nielegalnych źródeł.

I nie chodzi tu tylko o wódkę z przemytu, czy domowy bimber, ale także odkażony spirytus przemysłowy. Rzecz, która dla zdrowia jest bardzo groźna.

Brzózka jednak dyrektorem PARPA już nie jest, co na temat pomysłu ceny minimalnej sądzi Katarzyna Łukowska, pełniąca obowiązki dyrektora w instytucji?

– Obecnie są prowadzone na zlecenie agencji analizy ekonomiczne związane z wprowadzeniem ceny minimalnej na napoje alkoholowe – odpowiedziała na zapytanie „Gazety Wyborczej”.

Z kolei Ministerstwo Zdrowia odpowiada, że obecnie nie prowadzi żadnych prac, których celem byłoby wprowadzenie minimalnej ceny na alkohol.

.

Share