Po prostu brak słów na to, co się stało. Ryszard Wilczyński oraz Elżbieta Stępień głosowali w sprawie zmian w NIK

Po prostu brak słów na to, co się stało. PiS przypuścił atak na jedną z ostatnich niezależnych dotąd instytucji, a podczas głosowania zabrakło posłów opozycji. „Proszę się spytać gdzie byli? Gdzie byliście?!” – niosą się komentarze w internecie. A wraz z nimi totalny brak zrozumienia i zero usprawiedliwienia. Dlatego zapytaliśmy. Wiemy, dlaczego posłów PO w tak ważnym momencie nie było. – Mam kaca moralnego – mówi naTemat jeden z nich.

Jeśli politycy PO nie wiedzą, jaki odbiór społeczny miało to, co zadziało się podczas czwartkowego posiedzenia Komisji ds. Kontroli Państwowej, powinni choć zerknąć na komentarze internetowe.

Tu się gotuje. Wściekłość przelewa się przez Twittera i generuje jedno, powtarzające się, pytanie: „Gdzie byli posłowie opozycji?!”. Przejęcie NIK przez PiS to jedno. Wszyscy wiedzieli, że głosowanie było farsą i kpiną. Tym bardziej brak obecności polityków PO w takim momencie powinien być wręcz obowiązkowy.

„Gdzie byli posłowie PO, członkowie tej komisji, żeby zatrzymać walec? Jaja sobie robicie?”, „A gdzie byli posłowie opozycji? Spali?”, „Do jasnej cholery, powinni tam siedzieć” – to komentarze, które powinny dać do myślenia.

„Przepraszam, że mnie nie było”

Komisja do Spraw Kontroli Państwowej liczy 15 posłów. PiS ma 8. PO-KO – 5. Po jednym mają Kukiz’15 i PSL. W głosowaniu zabrakło trzech posłów PO-KO.

– Niestety nie brałem udziału w głosowaniu. Sam, osobiście, mam trochę kaca moralnego. Żałuję, że mnie nie było. Wiem, że to nie jest usprawiedliwienie, ale zapewniam, że każdą chwilę, również cały czwartek, poświęciłem na kampanię w województwie świętokrzyskim.

Miałem też wizytę przewodniczącego Schetyny. Od samego rana zaczęliśmy w Ostrowcu Świętokrzyskim i właściwie do godz. 23. pracowałem – mówi naTemat Artur Gierada, poseł PO i szef regionu Platformy w województwie świętokrzyskim.

Dlaczego go nie było? Przyznaje szczerze, że w ferworze kampanijnym komisja mu zwyczajnie umknęła. – To mnie nie usprawiedliwia. Obecność na tej komisji była bardzo ważna i wiem, że w tamtym miejscu, w tamtym czasie, w tak gorącym okresie powinien być.

Wiem, że wielu ludzi może czuć się zawiedzionych. Rozumiem, że jak oglądali w telewizji, to mogli czuć, że jesteśmy po części nieobecni i nie mówimy ich głosem. Przepraszam wszystkich za to, że mnie tam nie było – mówi nam poseł Gierada.

Komentarzy w internecie nie czytał.

POSEŁ ARTUR GIERADA

Żałuję, bo była to świetna okazja, by powiedzieć, co się myśli o państwie PiS i o skandalicznej sytuacji, jaka dziś jest w NIK. Tym bardziej, że co roku byłem sprawozdawcą NIK na forum Sejmu. Znam bardzo dobrze sytuację, znam wiceprezesów, z którymi na co dzień współpracuję. Tym bardziej czuję się z tym niedobrze i niekomfortowo.

„Jestem na konferencji”

Posłanka Bożena Szydłowska też nie głosowała. Była w tym czasie w Sopocie. I jest tam nadal, gdy do niej dzwonię. – Biorę udział w konferencji Europejskie Forum Nowych Idei, która jest zaplanowana od roku i już dawno potwierdziłam swoją obecność. Informacja o zwołaniu komisji dotarła do mnie wieczorem poprzedniego dnia. Zgłosiłam w klubie, że biorę udział w EFNI i wytłumaczyłam przyczyny mojej nieobecności – mówi naTemat.

Z posłanką Teresą Piotrowską, trzecią, której na komisji nie było, nie udało mi się skontaktować.

Przypomnijmy. Sejmowa Komisja ds. Kontroli Państwowej zajmowała się sprawą wniosków prezesa NIK-u Mariana Banasia o odwołanie trojga wiceprezesów izby.

W międzyczasie, przez remis w głosowaniu dotyczącym odwołania wiceprezes Ewy Polkowskiej, doszło do przerwania obrad. Po przerwie odbyło się ponowne głosowanie i PiS miał już większość. Dzięki temu przeszła też kandydatura Małgorzaty Motylow na nowego wiceprezesa NIK z nadania partyjnego.

„Specjalnie jechałem na komisję”

Niektórzy zwracają uwagę, że w czasie przerwy, która trwała około trzech godzin, opozycja mogła wezwać brakujących posłów, a tego nie zrobiła. – Nie było możliwości, żeby w takim czasie zawezwać innych posłów – mówi naTemat poseł Ryszard Wilczyński, jeden z dwójki, która wzięła udział w głosowaniu.

On na posiedzenie komisji jechał specjalnie – spod Namysłowa, ponad 300 km od Warszawy. – Żeby tu przyjechać, rzuciłem wszystko i spałem godzinę. I po godzinie snu byłem na tej komisji do wieczora – mówi naTemat. Nie chce się tłumaczyć za innych. Nie wie, dlaczego ich nie było.

– Ręczę tylko za siebie. Ja czułem, że ta komisja jest ważna. Że to jest ostatni moment, że trzeba powiedzieć ludziom, co się dzieje. I tak komisja pokazała na oczach milionów widzów, jak PiS bezwględnie, wręcz siekierą, maczugą w zasadzie, bo prymitywniej się nie da, bez jakiegokolwiek zawoalowania, i udawania, konsumuje ostatnią wolną instytucję państwową jaką jest Najwyższa Izba Kontroli. Został jeszcze tylko RPO i część wolnych mediów – mówi poseł Wilczyński.

„I tak PiS ma większość”

Wiceprzewodnicząca komisji Elżbieta Stępień (Nowoczesna), która też głosowała, mówi, że rozumie oburzenie ludzi. – Nie chcę oceniać powodów nieobecności pozostałych posłów opozycyjnych na tym posiedzeniu. Żałuję bardzo, że ich nie było, tym bardziej, że dwoje z nich zazwyczaj brało udział w posiedzeniach komisji. Mieliśmy olbrzymią szansę pokonać PiS w tym głosowaniu – mówi naTemat.

Jednak politycy PO i tak podkreślają, że ich udział niewiele by zmienił. PiS i tak zrobiłby co chciał. – Nie oszukujmy się, ale w każdej istotnej komisji PiS ma liczebną przewagę. Zawsze o ten 1-2 głosy więcej. Gdybyśmy nawet zwyciężyli, to i tak znalazłby się powód by powtórzyć głosowanie.

Pozostałych posłów poproszono by o przyjazd i czekalibyśmy nie dwie-trzy godziny tylko dłużej aż dojadą wszyscy. PiS w ramach „skoku” na NIK i tak by to przegłosował – mówi Elżbieta Stępień.

Na początku wynik głosowania był jednak 4:4. Gdyby wszyscy opozycyjni posłowie od razu byli na sali, to – przynajmniej logika tak podpowiada – wynik głosowania mógł być np. 6:4 na korzyść opozycji. – W ten sposób znacznie utrudnilibyśmy PiS-owi uzasadnienie potrzeby przeprowadzenia ponownego głosowania – przyznaje posłanka.

Ale zaznacza: – Podczas tej komisji byliśmy świadkami najgorszego łamania zasad parlamentaryzmu. Skończyłoby się tak, że po pierwszym głosowaniu przewodniczący zrobiłby przerwę. Jestem w 100 procentach pewna, że nie ruszylibyśmy z komisją, dopóki PiS nie miałby większości.

– Przecież oni mają bezwzględną większość w komisji. Zrobiliby przerwę aż do rana. Państwo skupiacie się teraz, dlaczego nie było posłów opozycji. A nie na tym, że PiS niszczy ostatnią wolną i niezależną instytucję w państwie. I to jest istota rzeczy. A nie to czy teraz będziemy się skupiać na tym, dlaczego posłów opozycji nie było więcej – mówi poseł Wilczyński.

Ma rację. Straszne było i samo posiedzenie, i efekt wczorajszej Komisji do Spraw Kontroli Państwowej. Ale żal, że o to, by go nie było, nie można było walczyć do końca i z całych sił. „Chodzi o zasady, o honor, ducha walki!” – punktują internauci. I nawet gdyby PiS i tak dopiął swego, odbiór na pewno byłby inny.

Share