Po emeryturach dla mam pora na urlopy babcine. Rafalska rozważa projekt „Babcia Plus”

Sporo emocji wzbudzają kolejne pomysły rządu. Tym razem, jak podaje „Fakt”, minister Elżbieta Rafalska sprawdzała, jak na Węgrzech funkcjonuje polityka rodzinna. Szczególnie zainteresowała ją kwestia świadczeń rodzicielskich (tzw. GYES), do których prawo mają także dziadkowie.

Babcia pomaga przy dziecku, więc…

Jeszcze kilka dni temu trwały dyskusje o projekcie „Mama plus”, czyli emeryturach dla mam, które ostatecznie będą wypłacane od 1 marca tym kobietom, które mają co najmniej czworo dzieci i nie przepracowały 20 lat lub nie pracowały nigdy.

Minister Elżbieta Rafalska rozważa program „Babcia Plus”

Nowy pomysł – urlopy dla babć – pojawił się po wizycie Elżbiety Rafalskiej na Węgrzech. – Na pewno to jest istotne, ponieważ młoda rodzina czasami, szczególnie przy pierwszym dziecku, potrzebuje wsparcia swojej mamy – powiedziała minister. Nie da się ukryć, że dziadkowie często aktywnie biorą udział w wychowaniu dziecka i wspierają rodziców, którzy pracują.

System węgierski

Węgierski GYES to dodatek, który otrzymuje rodzic podczas pierwszych trzech lat od urodzenia się dziecka, jednak pod warunkiem, że przez pierwsze sześć miesięcy nie będzie pracować. Gdy dziecko skończy rok, a rodzic postanowi wrócić do pracy, świadczenie może być pobierane przez babcię lub dziadka – muszą oni jednak zrezygnować z pracy i zajmować się wnukiem w domu rodziców dziecka.

Kwota świadczenia równa się najniższej emeryturze. W 2018 roku wynosiła niecałe 400 zł miesięcznie. To jednak jeden z wielu programów wsparcia dla węgierskich rodzin. Rodzice co miesiąc otrzymują około 160 zł miesięcznie na każde dziecko, kwotę najniższej emerytury wypłaca się zaś tym, którzy mają dzieci w wieku od 3 do 8 lat i nie pracują więcej niż 30 godzin w tygodniu. Do tego dochodzi jednorazowe „becikowe” (niecałe 900 zł) i urlop macierzyński – przez pierwsze 6 miesięcy od porodu kobiety dostają 70 procent miesięcznej pensji.

Propozycje rządu węgierskiego były odpowiedzią na kryzys demograficzny. Jednak chyba nie takich efektów wprowadzania kolejnych świadczeń oczekiwano – od 2010 roku wskaźnik dzietności właściwie nie drgnął.

Źródło: wiadomosci.wp.pl

Share