Po 13 latach rzucił legitymacją PiS. „Boję się tych rządów, tam nie ma już prawa i sprawiedliwości”

Napisał na Facebooku, że jest zażenowany zachowaniem liderów swojej partii i boi się rządów Prawa i Sprawiedliwości. Przeprosił też wszystkich, że należał do ugrupowania Jarosława Kaczyńskiego. Jego wpis odbił się w sieci szerokim echem. Co się takiego wydarzyło, że krakowski radny PiS Andrzej Buczkowski po 13 latach rzucił legitymacją i posypał głowę popiołem?


Radny Andrzej Buczkowski z marszałkiem Senatu Stanisławem Karczewskim • Fot: Andrzej Buczkowski/Facebook

Rzucił pan legitymacją PiS z wielkim hukiem.

Andrzej Buczkowski, były radny PiS w Krakowie : – Piszą i dzwonią do mnie ludzie z całej Polski i podają podobne przykłady patologii w strukturach PiS. Podobne do tych, o których ja napisałem. Nie mają jednak odwagi by głośno o tym powiedzieć.

Po 13 latach bycia oddanym sympatykiem Prawa i Sprawiedliwości czując się zawiedzionym, a nawet zażenowanym ( jak i…

Posted by Andrzej Buczkowski on Sunday, September 23, 2018

Czytałem kiedyś o kilku księżach, którzy pomimo iż widzieli jakieś bardzo negatywne zjawiska, nie odeszli z Kościoła, bo bali się, że nie poradzą sobie w życiu cywilnym. Myślę, że podobna sytuacja jest z partią. Jeśli ktoś tkwił wiele lat w jednej organizacji, wierzył w nią, to nawet gdy widzi jakieś naganne sytuacje czeka i ma nadzieję, że coś się zmieni. Miało nie być kolesiostwa i nepotyzmu, a ja wciąż widziałem, że jest nepotyzm i kolesiostwo.

To dotyczy każdej partii.

Ale ludzie nie mogą się z tym pogodzić. Słyszę, że na Podkarpaciu, w Przemyślu, w Jaśle, ale także w Słupsku pod listami PiS nie zebrano nawet 150 podpisów, przecież to jest nic. Ja kandydowałem do rady miasta, kiedyś kandydowałem też do Sejmu i myśmy w Krakowie bez problemu zbierali po kilka tysięcy podpisów.

Skąd te obecne problemy?

Ludzie zaczynają być przeciwko PiS. Nie chcą się podpisywać bo nie chcą się identyfikować z partią. Napisałem w swoim wpisie na Facebooku, że jednego dnia zarząd okręgowy PiS w Krakowie zatwierdza listy kandydatów, a następnego dnia ktoś wykreśla niektóre osoby i wpisuje inne, już bez zatwierdzenia przez zarząd.

Co się panu nie podoba w obecnym PiS?

Nie podobało mi się także nieprzestrzeganie przez PiS konstytucyjnego zapisu o 6-letniej kadencji Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego, jak również tak nagłej wymiany sędziów Sądu Najwyższego, KRSu oraz wymiany zarządów w spółkach na swoich. Kuriozum jest to, że podobno zmieniono statut Spółki Skarbu Państwa po to, by w Radzie Nadzorczej mogła zasiąść konkretna osoba. Doszło do takiej sytuacji, że sądy są już w rękach PiS, Policja i Prokuratura, dlatego dziś się boję rządów PiS-u.

Dopiero teraz pan to dostrzegł?

Przez wiele lat się temu przyglądałem. Ten bunt we mnie narastał. Ale cały czas byłem w partii uspokajany. Mówiono mi: „Andrzej poczekaj”. Że to my jesteśmy ci dobrzy i uczciwi, a tamci są źli. Miałem zawsze swoje zdanie.

Co pana jeszcze boli?

Wszystko napisałem. Że potrafią zmienić statut spółki, żeby zatrudnić jednego czy drugiego tzw. swojego, że zwolnili z wojska wielu dobrych doświadczonych generałów, że jakieś stare łodzie chcą kupować. To jest psucie państwa. To jest dobra zmiana? To jest w mojej ocenie zła zmiana i ja nie chcę w tym uczestniczyć. To jest zawłaszczanie państwa. Za chwilę obudzimy się w ramionach Rosji. Za chwilę nas wyprowadzą z Unii Europejskiej i wrócimy do strefy wpływów Rosji. Ja nie chcę takiej Polski. Mimo że jestem katolikiem, to gdybym miał wybierać między tęczową UE, czy Wschodem, to wybrałbym tęczę.

A co było tą kroplą, która przelała czarę goryczy?

Wyrzucanie zasłużonych działaczy z list wyborczych. Oni są wszyscy bardzo rozżaleni, że tak ich potraktowano, ale tego nie powiedzą. Boją się. Na przykład w Krakowie PiS wystawił do Rady Miasta Krakowa osobę, którą uważam za niegodną tego zaszczytu, gdyż swoim zachowaniem dała dowód na to, iż jest zwykłym karierowiczem i zgłaszałem swoje zastrzeżenia. Niestety beż odzewu. Co w tym najtragiczniejsze to fakt, iż usłyszałem, że tą osobę promuje wysoko postawiona persona w PiS i muszę siedzieć cicho, bo inaczej będę miał kłopoty.


Do czego to prowadzi?

Do tego, że w samorządach będą rządziły jakieś sitwy znajomych, albo rodziny. Bo jak nazwać wystawianie żon czy dzieci polityków na listach wyborczych? Często osób bez doświadczenia samorządowego? Nawet PiS miało takie hasło: „Rodzina na swoim”. Kolega powiedział mi, że ja wtedy tego hasła nie zrozumiałem. Tutaj chodzi jednak o ogromne pieniądze, także w spółkach, które trzeba dać swoim. Na szczeblu rady dzielnicy dochodzi do walki, kto będzie rządził, a przecież tutaj dysponujemy niewielkimi środkami. To co się musi dziać wyżej?

Czym to się skończy dla PiS?

Zaczynam podejrzewać, że chodzi o to by zniszczyć tą partię. Ja nie do takiej partii wstępowałem. W PiS nie ma już prawa i sprawiedliwości. Dlatego chciałem przeprosić wszystkich ludzi, których przekonywałem do wspierania i głosowania na PiS.

Share