Opozycja zdobyła większość w Senacie, ale liczby pokazują, że to była wygrana naprawdę na granicy

Opozycja zdobyła większość w Senacie, ale liczby pokazują, że to była wygrana naprawdę na granicy. Zaledwie 1804 głosy przesądziły o tym, że Prawo i Sprawiedliwość musi uznać za porażkę walkę o wyższą izbę parlamentu.

Jeśli chodzi o rozkład sił w Senacie między PiS a opozycję, jest 48:48. Do tego dochodzą jednak senatorowie niezależni, z których tylko Lidia Staroń sprzyja PiS.

Pozostali „niezależni” to Krzysztof Kwiatkowski, Stanisław Gawłowski oraz Wadim Tyszkiewicz, więc raczej nie będą popierać PiS.

Przewaga opozycji długo wisiała na włosku i nie wiadomo było, czy rzeczywiście odbierze większość PiS. Jak się okazało, partii Jarosława Kaczyńskiego zabrakło bardzo niewiele, by jednak odtrąbić sukces także w wyższej izbie. PiS potrzebowało zaledwie 1804 głosy.

Kluczowe dla tego ugrupowania okazały się dwie porażki w okręgach nr 100 (Koszalin) i nr 92 (Konin). Tam kandydaci PiS byli bardzo blisko zwycięstwa. W tym pierwszym Stanisław Gawłowski wyprzedził Krzysztofa Nieckarza z PiS o 320 głosy. Z kolei w drugim rywalizowali Paweł Arndt z KO i Robert Gaweł z PiS. Kandydat opozycji wygrał różnicą 1484 głosów.

Co ciekawe, Kaczyński wcale nie uznał sytuacji w Senacie za porażkę. W poniedziałkowym orędziu podkreślał, że ta instytucja nie jest w stanie zablokować ustaw, a jego zdaniem o to głównie chodzi.

Share