„Oburzające, czy fenomenalne?”: Tymi zdjęciami Vega uderzy w PiS

Filmy Patryka Vegi (42 l.) znane są z szybkiej akcji, sprośnych żartów i wstrząsających scen. Ale do czasu, gdy występowały w nich fikcyjne postaci, nikogo to nie bulwersowało.

Jego nowy film „Polityka” może przekroczyć wszelkie granice, bo pokazuje postacie wzorowane na politykach z pierwszych stron gazet. Vega posunął się daleko – sugerując np. erotyczną fascynację postaci wzorowanych na Antonim Macierewiczu (71 l.) i szefie jego gabinetu Bartłomieju M. (29 l.).

Vega jest mistrzem marketingu. Dozuje informacje, podsyca ogień. Wie, że na skandalu zarobi najlepiej. W swym najnowszym filmie „Polityka”, którego premiera planowana jest na 6 września, w rolach polityków z pierwszych stron gazet obsadził największe gwiazdy polskiego kina.

Postać wzorowaną na Macierewiczu zagra Janusz Chabior (56 l.), zaś w roli jego przybocznego Bartłomieja M, zobaczymy Antka Królikowskiego (30 l.).

Wygląda na to, że film wyjdzie daleko poza ramy krytyki politycznej czy satyry i uderzy w sferę intymną polityków.

Vega prezentuje tam wielką zażyłość filmowego szefa MON ze swym podwładnym. – Przez 18 miesięcy prowadziłem dokumentację, rozmawiałem z wieloma politykami. Oni opowiedzieli mi o kulisach tej relacji. Dlatego pokażę w filmie fascynację między ministrem a jego podwładnym – mówi reżyser.

Z apteki na salony

Relacja Bartłomieja M. i Macierewicza od początku wywoływała wiele plotek. Młodzieniec z podwarszawskiej apteki stał się nagle jedną z najważniejszych postaci w polskiej polityce.

Musieli mu salutować wojskowi, rządowe limuzyny woziły go na zakrapiane imprezy, a asystenci karmili go czekoladą, którą uwielbia jeść w wielkich ilościach. Koniec był smutny – najpierw został wyrzucony z PiS, potem stanowisko stracił jego promotor, a w końcu faworyt Macierewicza trafił do aresztu, podejrzany o przestępstwa korupcyjne.

Vega tłumaczy nam, że „o bliskiej relacji” zapewniali go inni politycy. – Więcej: w moim filmie nie przez przypadek postać ministra ma fetysz na punkcie męskich łydek i kostek. Po prostu je uwielbia! – twierdzi reżyser.

Do czego posunie się Vega opisując tę relację? – Zdradzę na razie tyle, że jak w każdym hollywoodzkim romansie w końcu musi nastąpić scena pocałunku – mówi. I zapewnia, że to nie najmocniejsza część filmu. – Pokażę istne trzęsienie ziemi – dodaje tajemniczo.

Kaczyński jest oburzony

W PiS narasta przekonanie, że Vega tworzy film, który ma pozbawić władzy partię Jarosława Kaczyńskiego (70 l.). Zreszta on sam już komentował ten obraz. – Mamy do czynienia z przygotowaniem do wielkiego hejtu.

Ma nas pokazać jako złych, zdemoralizowanych ludzi – mówił podczas zjazdu Klubów Gazety Polskiej. Nieoficjalnie politycy PiS twierdzą, że „ktoś Vegę kupił”, bo przecież „dotąd było mu bliżej do PiS”.

– To nie jest krytyka jednej partii! Pokażę też grzechy partii opozycyjnych – zapewnia reżyser.

Jak zdaniem Vegi zareaguje na film Antoni Macierewicz? – Zaproszę go na premierę to się przekonam – odpowiada butnie reżyser. Skontaktowaliśmy się z Macierewiczem, ale nie chciał rozmawiać na ten temat. Rzucił nam tylko: – Bardzo dziękuję za telefon i życzę miłego dnia.

Film najprawdopodobniej będzie mógł obejrzeć również Bartłomiej M., bo w środę sąd pozwolił mu wyjść z aresztu pod warunkiem, że wpłaci 100 tys. złotych poręczenia.

Oburzające, czy fenomenalne?

Sprawę w rozmowie z Faktem komentuje Tadeusz Cymański (64 l.), poseł klubu PiS. – To przekroczenie pewnego Rubikonu! Sfera prywatna, tym bardziej seksualna powinna być chroniona. Pokazywanie takich rzeczy jest obrzydliwe i jest to przekroczenie wszelkich granic.

Powiedziałbym to samo, jeśli chodziłoby o polityka Platformy i też bym bronił jego prywatności – mówi w rozmowie z Faktem. – Dodatkowo uważam, że artyści nie powinni publicznie angażować się w politykę. Niestety w dzisiejszym świecie jest niewiele orłów, za to dużo sępów – dodaje.

Aneta Wrona, specjalistka ds. wizerunku komentuje w rozmowie z nami potencjalny wpływ głośnego już filmu na wynik wyborów. – Strategia Patryka Vegi jest fenomenalna. Ponieważ o filmie, którego nie ma, mówi się, pisze, przedrukowuje i klika w internecie.

Czy są obawy, że pokazywanie kolejnych bohaterów zdradzi za dużo z filmu? Nie, bo nie znamy jego zawartości. Oglądamy puzzle i nie wiemy, jaki obrazek z nich powstanie.

Pytania są dwa: jaka będzie wartość artystyczna dzieła i jaki będzie jego przekaz merytoryczny? Czy film zachęci do głosowania w wyborach, na kogo albo przeciwko komu? To wcale nie jest takie oczywiste – uważa Aneta Wrona.

1

.

2

.

3

.

4

.

5

.

Share