„Nie opuszczę mojej Dolce&Gabanna nawet w dżungli”: Magda Gessler została… aresztowana

„Starsza pani musi fiknąć” to nowy show stacji TVN, w którym gwiazdy razem ze swoimi mamami przeżywają ekstremalne przygody pod okiem kamer. Za nami piąty odcinek programu. Jego bohaterami zostali Magda Gessler i jej syn Tadeusz Muller. Czego doświadczyli w show?

Magda Gessler mało czasu spędzała z synem Tadeuszem, gdy ten był dzieckiem. Znana restauratorka to bardzo zapracowana kobieta, która musiała zapewnić byt najbliższym.

Nigdy się nie zdarzyło, żebym spędził z mamą dwa pełne dni, a co dopiero tydzień

Teraz kiedy odchowała już swoje pociechy robi wszystko, by zrekompensować im stracony czas. Tadeusz Müller również zabiega o wspólne chwile ze słynną mamą, dlatego też postanowił zabrać ją w wyjątkową podróż do Gwatemali. Magda Gessler była bardzo podekscytowana tą wiadomością.

To jest jedyny kraj w Ameryce Południowej, w którym jeszcze nie byłam

Zarzekała się jednak, że podróż odbędzie się na jej warunkach.

.

.

Ja nie biegam, ja tańczę, nie potrafię się wspinać – weź to pod uwagę. Jestem osobą bardzo asertywną. Jeśli czegoś nie będę chciała lub nie będę mogła zrobić, to mimo tego że go bardzo kocham, usiądę na stołku i powiem „nie”

„Starsza pani musi fiknąć”: Magda Gessler z synem w Gwatemali

Aby mama nie przeżyła szoku, pobyt w Gwatemali rozpoczął się tak, jak lubi najbardziej, czyli luksusowo. Tadeusz Muller wynajął helikopter. Aby nie było tak słodko, powoli przygotowywał ją jednak na ekstremalne warunki wycieczki.

A wiesz, że tam mogą być pumy w dżungli? Pumy i jaguary. I twoich loków chcą. Cała dżungla mówi o twoich lokach

Magda Gessler nie dowierzała poważnemu synowi.

Opanuj się z tymi pumami. Co ty gadasz?!

.

.

Po chwili zaczęła zachwycać się zapierającymi dech w piersiach widokami.

Ale wielkie wulkany! Jest totalnie! Jak ktoś ma lęk przestrzeni, a ja go miałam, to może się zesrać

Pierwsze trudności pojawiły się, kiedy mama i syn dotarli do wspomnianej dżungli. Okazało się, że wystylizowana jak kolorowy ptak Magda Gessler ma problem z chodzeniem po buszu. Wszystko przez nieprzystosowane do takich wypraw buty. Mimo to maszerowała dzielnie, trzymając Tadeusza za rękę.

Nie opuszczę mojej Dolce&Gabanna nawet w dżungli

.

.

Ja nie przejdę tą drogą, ja mam lęk przestrzeni. Ty sobie chyba jaja robisz, Tadek. Ja tędy nie przejdę, przez tę kładkę, niech to raz do ciebie dotrze

Tadeusz próbował być stanowczy.

Trzeba się spiąć i bez dyskusji musimy dojść do celu na nocleg

Magda Gessler była nieugięta.

Ale ja nie chce się spiąć. Nie chodź tam! Ja tam nie idę!

Syn restauratorki nie zważywszy na to, co mówi jego mama, wziął walizki i zaczął przechodzić przez kołyszącą się kładkę. W tak zwanym międzyczasie namawiał Magdę Gessler na zrobienie pierwszego kroku.

Nie patrz w dół! Jak się czujesz?

.

.

Magda Gessler, jak przystało na gwiazdę, nazwała rzecz po imieniu.

Do d**y. Zadzwoń do naszego hotelu

Dźwigający walizki Tadeusz zdołał powiedzieć jedynie:

Nasz hostel nie ma telefonu

Słysząc to, mina Magdzie Gessler wyraźnie zrzedła.

Ale my idziemy do HOTELU?

Magda Gessler i Tadeusz Muller dotarli wreszcie do miejsca, w którym spędzili pierwszą noc. Okazał się nim… brzeg jeziora. Mina restauratorki mówiła jedno: była załamana.

Ja nie wierzę, że on tu coś zbuduje. Miał jakoś fioł i teraz się wyżywa. Ja nie będę nic rozkładać, jestem nieczynna.

W pewnej chwili jej oczom ukazała się ekstremalna hacjenda, do której chwilę później wpadła jak śliwka w kompot.

Następnego dnia Magda Gessler musiała złożyć namiot w czasie, gdy jej syn poszedł szukać bananów.

On się mści (…) Ja nie znoszę takich robót. Strasznie dużo czasu to zabiera, a ja lubię szybkie rozwiązania

Podczas gdy Tadeusz Muller rozmawiał przed kamerami, jego mama w ubraniu wskoczyła do wody.

Mama często robiła mi siarę, ale nie aż taką jak teraz, gdy wskoczyła do jeziora i byłem bezradny

Potem para udała się autobusem do miasteczka. Magda Gessler panikowała, że ma na sobie pchły. Syn próbował ją uspokoić.

Tu nie ma pcheł. Pluskwy mogą być, ale nie pchły

Tadeusz Muller zabrał mamę do restauracji. Ta, wraz z miejscową kucharką, zabrała się za gotowanie. Lokal był jednak bardzo brudny.

Ja nie wiedziałam, czy mam już zacząć rewolucję, ale stwierdziłam, że nie należy tych ludzi obrażać (…) Bidnie jest strasznie, aż smutno

W końcu udało się parze zjeść to, co przygotowała Magda Gessler. Potem restauratorka wróciła do kuchni, żeby wydawać posiłki pozostałym gościom. Robiła to z wielką ochotą, ale nie mogła wytrzymać wszechobecnego zapachu.

My już wychodzimy, bo ja mam bardzo wrażliwy nos. Ja pie***e , takiego brudu nigdy nie widziałam

Następnego dnia para miała wybrać się na wycieczkę. Tadeusz Muller czekał na swoją mamę, ale ta nie pojawiała się. Jego zdaniem, powodem były włosy, które restauratorka musi długo układać. W końcu udało im się spotkać w umówionym miejscu. Później wiele kilometrów przejechali samochodem, ale na szczyt wulkanu, który chcieli zdobyć, musieli się udać pieszo. Magda Gessler, z powodu problemów z nogą, nie zdecydowała się iść z synem i została przy samochodzie. Martwiła się o Tadeusza Mullera.

Nie idź (…) Przerażająca jest ta czarna droga i czarna dziura (…) Przez wiele lat, Tadeusz miał do mnie ogromny żal, że go przy mnie nie było

Syn Magdy Gessler był zachwycony tym, co zobaczył na szczycie wulkanu. Następnego dnia wraz z mamą musiał zrobić coś, co było na granicy prawa, czyli stworzyć graffiti, a to w Gwatemali nie jest legalne. Magda Gessler jednak bez wahania zgodziła się.

Niestety, sielanka nie trwała długo. Na miejscu szybko zjawiła się policja i aresztowała restauratorkę, jej syna oraz znaczną część ekipy realizacyjnej. Na posterunku wytłumaczono im, że w związku z tym, że nikt nie ma ani dokumentów, ani pozwoleń na graffiti, muszą zostać aresztowani. Magda Gessler była stanowcza.

Jeśli ja nikogo nie zabiłam, nie okradłam, mogę zapłacić mandat (…) Ja się zakochałam w Gwatemali. Znam ambasadora Gwatemali w Niemczech. To jest bardzo ważna ekipa z Polski, która przyjechała, aby zrealizować największą reklamę waszego kraju (…) Ja jestem bardzo chora i muszę wziąć leki, które są w tamtej kawiarni

Policjanci byli nieugięcie, a Magda Gessler nie odpuszczała.

Jestem przyszłą panią prezydent mojego kraju. Jeśli chcesz, zajrzyj do Internetu i zobaczysz ponad milion moich fanów. Ja jestem przyszłą panią prezydent Polski. Proszę mi tego nie robić

W końcu policjanci wypuścili Magdę Gessler i jej syna. Okazało się, że wszystko to było ukartowane przez Tadeusza Mullera, ekipę realizacyjną i samą policję. Restauratorka nie była zadowolona.

Gdybym nie miała tachykardii, to rozumiem, że można teraz zrobić kopa w d**ę

Potem restauratorka siadła na motor z nieznajomym mężczyzną i odjechała, bo prawdopodobnie myślała, że on też jest podstawiony, a to nie było prawdą. Pościg ekipy realizacyjnej za nimi trwał pół godziny, ale w końcu udało się złapać ten szalony duet. Nie da się ukryć, że był to jeden z najbardziej emocjonujących odcinków programu „Starsza pani musi fiknąć”.

Share