Najpierw ukrył pieniądze, a później zawiadomił policję. Już po chwili odkryli całą prawdę

Najpierw ukrył pieniądze, a później zawiadomił policję twierdząc, że padł ofiarą rabunku. Funkcjonariusze, którzy zajęli się sprawą, szybko nabrali podejrzeń, jednak nie spodziewali się, że rzekomo skradziony dobytek znajdą w takim miejscu.

Pieniądze, które miały zostać mu skradzione, schował w bardzo intymnym miejscu. Był przekonany, że nikt nie będzie w stanie przejrzeć jego czynu, dzięki czemu wszystko ujdzie mu na sucho.

Wszczęte śledztwo obnażyło jednak mężczyznę ze wszystkich jego kłamstw i przede wszystkim ujawniło kryjówkę. „Pokrzywdzony” od razu wyjawił, co było powodem jego zachowania.

Zgłosił na policję, że padł ofiarą rabunku

Mundurowi z Komendy Powiatowej Policji w Bolesławcu otrzymali zgłoszenie od 20-letniego kierowcy autobusu, który zeznał, że padł ofiarą kradzieży. Według wersji wydarzeń pokrzywdzonego, gdy przewoził ludzi za granicę do pracy, poinformował o krótkiej przerwie na zatankowanie autobusu oraz załatwienie potrzeb fizjologicznych.

Tym samym poprosił pasażerów o opuszczenie pojazdu. Wyznał, że zaledwie chwilę później został zaatakowany, a pieniądze które zebrał od pracowników za przejazd, zostały skradzione.

Już po kilku minutach zawiadomił policję, która od razu wszczęła śledztwo. Funkcjonariusze dokładnie analizowali zeznania mężczyzny, nabierając coraz więcej podejrzeń, czy aby jego wersja wydarzeń była prawdziwa. Już po chwili odkryli całą prawdę.

Rzekomo skradzione pieniądze ukrył w bardzo intymnym miejscu

Mundurowym szybko udało się wykryć prawdziwe intencje 20-latka. Okazało się, że pieniądze rzeczywiście zostały skradzione, ale przez niego samego, a rzekomy pokrzywdzony ukrył je w majtkach. Będąc przekonanym, że nikt nie odkryje jego kryjówki, zawiadomił służby, chcąc tym samym odsunąć podejrzenia od siebie, a łup zgarnąć do własnej kieszeni.

Przeciwko kierowcy zostało wszczęte postępowanie. Trzeba przyznać, że plan kradzieży był nie tylko oryginalny, ale również niemalże perfekcyjny. Pieniądze trafiły do pracodawcy mężczyzny, a sprawą złodziejaszka zajmie się sąd. Na chwilę obecną wyczekuje na proces, jednak nie ulega wątpliwością, że poniesie konsekwencje swojego procederu.

Źródło: super express

Share