„Mój syn nie został ochrzczony w Kościele katolickim”: Chrzest nie był dla niej ważny

Olga Tokarczuk nie zdecydowała się na chrzest swojego syna. Chociaż rzadko mówi o sobie i woli skupić się na twórczości literackiej, to jednak postanowiła wyjawić niektóre fakty ze swojego życia prywatnego. Jak oznajmiła, nie żałuje swojej decyzji związanej z chrztem syna.

Olga Tokarczuk nie zdecydowała się na chrzest syna i w ogóle tego nie żałuje. Chociaż polska noblistka rzadko opowiada o swoich sprawach prywatnych, to tym razem zrobiła wyjątek. W jej życiu osobistym działo się równie wiele, co w historiach jej książek. Kobieta wyznała w jednym z wywiadów dlaczego wyszła młodo za mąż i nie ochrzciła swojego syna.

Chrzest nie był dla niej ważny

Olga Tokarczuk bardzo często wypowiadała się na temat religii w dość sceptyczny sposób. Nie jest zagorzałą katoliczką i nigdy się z tym nie kryła. Według jej opinii państwo powinno być świeckie, dlatego jest zwolenniczką usunięcia lekcji katechezy ze szkół. W wywiadzie dla „Wysokich Obcasów” zdradziła, dlaczego nie zdecydowała się ochrzcić syna.

– Mój syn nie został ochrzczony w Kościele katolickim, nie poszedł więc do komunii. Kiedy inne dzieci miały religię, on siedział całą podstawówkę w szatni na ławeczce. Nie było etyki, żadnych zajęć dla tych dzieci. Zamiast komunii zrobiliśmy mu inicjację – wielkie ognisko, uroczyste obcięcie jego długich włosów, dostał prezenty – wyjawiła Tokarczuk w wywiadzie.

Pisarka musiała połączyć obowiązki zawodowe i opiekę nad dzieckiem

Ponadto noblistka wyznała, że młodo wyszła za mąż i szybko urodziła swojego syna, któremu dała na imię Zbyszko.

– W 1990 roku miałam już napisaną pierwszą powieść „Podróż ludzi Księgi”, ale daleko było jeszcze do jej publikacji. Byłam wtedy psychoterapeutką bardzo zaangażowaną w swoją pracę i matką trzyletniego synka. Urodziłam go jako 24-latka, za mąż wyszłam rok wcześniej – powiedziała pisarka w rozmowie z „Twoim Stylem”.

Nigdy też nie uważała się za idealną żonę i matkę. Zarówno pisarka jak i jej mąż bardzo dużo pracowali, dlatego chłopiec często musiał zostawać z dziadkami.

– Ojciec Zbyszka też był psychologiem, prowadziliśmy grupy integracyjne, treningi interpersonalne. Dziecko zostawialiśmy z dziadkami. Kiedy się wyprowadziliśmy na wieś, Zbyszko został z nimi w mieście, bo nie chcieliśmy mu fundować wiejskiej szkoły, do której było 6 km przez góry – wyznała pisarka Wysokim Obcasom.

Dzisiaj syn polskiej noblistki ma 33 lata. Jak się okazało poszedł w ślady ojca i pracuje w branży psychologicznej. Jest absolwentem międzykulturowej psychologii społecznej.

źródło: Party

Share