„Mimo zamknięcia turyści bezrozumnie próbują zdobyć szczyt”: Giewont wciąż niebezpieczny

Po tragicznej czwartkowej burzy w Tatrach, szlak na kopułę szczytową Giewontu pozostaje zamknięty do odwołania. Szlak w wyniku burzy został uszkodzony, a jago naprawa potrwa kilka tygodni. Mimo zamknięcia zdarzyły się przypadki bezrozumnych turystów podejmujących próbę wejścia na szczyt.

„W okolicach kopuły szczytowej jest spokojnie. Niewiele osób zbliża się w okolice zamkniętego szlaku. Z naszych informacji wynika, że w niedzielę była jedna sytuacja, gdzie turyści chcieli przejść przez przegrodzony fladrami szlak z informacją o zamknięciu. Zostali zawróceni przez strażników w parku” – powiedziała Ewa Holek Krzysztof Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Przy szlaku na Giewont są wyraźne oznaczenia o zamknięciu końcowego odcinka prowadzącego na ten szczyt. Pierwsze informacje o zamknięciu są już w Kuźnicach i kolejna informacja w języku polskim i angielskim jest przy szlaku na Giewont.

W punkcie zamknięcia na Przełęczy Kondrackiej szlak jest piktogram z informacją o zamknięciu, a ścieżka jest przegrodzona fladrami.

Podczas czwartkowej burzy w Tatrach zostało poszkodowanych ponad 150 turystów. W wyniku gwałtownych wyładowań atmosferycznych zmarły cztery osoby, w tym dwoje dzieci. Po słowackiej stronie gór zginął czeski turysta. Ponad 20 osób nadal przebywa w małopolskich szpitalach. Stan zdrowia części hospitalizowanych określany jest jako ciężki.

Turyści-kretyni wchodzą na szczyt i dewastują krzyż

Zakazy i ostrzeżenia przed wejściem na Giewont niestety nie odstraszają najgłupszych turystów przez których może w najbliższym czasie dojść do kolejnej tragedii.

Dwaj mężczyźni postanowili zrobić z siebie skończonych kretynów – wyruszyli nocą w góry i postanowili wspiąć się na zamknięty szczyt Giewontu.

Pomyśleli nawet o tym, żeby dać autorom „Księgi Nagród Darwina” możliwość zilustrowania ich historii i zrobili sobie zdjęcie na szczycie.

Do księgi nie trafią bo powiedzenie „głupi ma szczęście” najwidoczniej naprawdę sprawdza się w rzeczywistości – nic im się więc nie stało.

Śmiałkowie postanowili pozostawić ślad po swoim heroicznym czynie dla potomnych i na stalowym krzyżu na szczycie Giewontu nabazgrali flamastrami swoje imiona wraz z datą.

Miejmy nadzieję, że sprawą, chociażby przez wzgląd na dewastację krzyża, jak najszybciej zajmie się policja.

.

Share