„Miasto dało zgodę na mаsаkrę?”: Deweloper i jego „genialny” pomysł

Masakra drzew przy Parku Śląskim

W 1327 r. Śląsk zaczął przechodzić pod czeskie wpływy, w konsekwencji w ciągu kilku lat Polska straciła panowanie nad tym regionem. W 2019 r.

Śląsk straci 1327 drzew i krzewów. Mają zostać ścięte na terenie przy ulicy Targowej tuż przy Parku Śląskim. Wycinka ma niespotykaną skalę – obejmie całą działkę i dosłownie wszystkie drzewa, które na niej rosną.

W ich miejsce właściciel działki spółka Green Park Silesia planuje wybudować nowe budynki handlowo-usługowe. Zaś by „odpokutować” wyrąb drzew, zasadzi ok. 1200 nowych. Tyle że w większości będą to tuje.

O sprawie informuje portal chorzow.naszemiasto.pl, który dotarł do dokumentu z listą nasadzeń, jakie ma przeprowadzić na działce inwestor.

Tuje zamiast dębów

Obecnie na działce rosną m.in. dąb szypułkowy, jesion wyniosły, cis, lipa drobnolistna czy topola kanadyjska. W zamian inwestor planuje posadzić 719 sztuk żywotnika zachodniego Smaragd (tanie, bardzo łatwe w pielęgnacji tuje, osiągające wysokość ok. 3 metrów), 119 sztuk żywotnika olbrzymiego (trochę większe tuje) oraz po 45 sztuk innych drzew m.in. katalp, lip drobnolistnych czy klonów pospolitych.

– Nie znając miedzy innymi warunków glebowych i nie mając wiedzy o zacienieniu miejsc, w których mają być posadzone nowe drzewa, trudno ocenić prawidłowość doboru gatunkowego.

Jednak dla mnie osobiście żywotnik jest drzewem typowo cmentarnym i jego wprowadzanie do nasadzeń miejskich jest co najmniej dyskusyjne.

Uważam, że powinniśmy stosować, o ile jest to możliwe, gatunki krajowe. Od żywotnika z tzw. iglaków o wiele lepszy wydawałby się chociażby cis – mówi Jarema Andrzej Rabiński, rzeczoznawca w zakresie ochrony środowiska i biegły sądowy.

Co więcej, duże, stare drzewo wyprodukuje o wiele większą ilość tlenu niż małe, świeżo zasadzone. Jak zauważył w rozmowie z PAP dr Dominik Drzazga z Uniwersytetu Łódzkiego, jeden duży buk produkuje tyle tlenu, co mniej więcej 1700 dziesięcioletnich małych buków. – To właśnie duże drzewa tak naprawdę są potrzebne w miastach, a nie ich małe sadzonki – podkreślił.

Również ten specjalista wspomniał, iż żywotniki nie są gatunkami typowymi dla naszego krajobrazu. W związku z tym poleca zrezygnować z nich na rzecz tych rodzimych – lip, buków czy dębów. – Choć drzewa liściaste może nieco trudniej adaptują się w mieście, to przy odpowiedniej pielęgnacji można je utrzymać – zapewniał.

Niestaranne postępowanie

Zgodę na wycinkę i posadzenie tuj wydał Chorzowski Urząd Miasta, mimo protestów społeczników i „zaniepokojenia” województwa śląskiego.

Oprócz kontrowersyjnego zastąpienia dębów żywotnikami, pojawia się również wątpliwość o samą legalność ich wycinki. Jak zauważa Rabiński, „z informacji zawartych w źródłach internetowych wynika, że organ, który prowadził postępowanie zrobił to, co najmniej niestarannie.”

– Analizujemy, jakie gatunki lub rodzaje drzew należy zastosować do nasadzeń zastępczych, a ja mam duże wątpliwości, czy w istocie trzeba wszystkie te drzewa wyciąć i czy same postępowania administracyjne w sprawie zatwierdzenia projektu i wydania pozwolenia na budowę, a następnie wyrażenia zgody na usunięcie drzew kolidujących z planowaną zabudową zostały przeprowadzone w sposób prawidłowy – wskazuje.

.

Jak tłumaczy specjalista, obiekty budowlane w zadrzewieniu powinny być budowane z zachowaniem wszelkich norm prawnych.

– Urzędnicy zapominają, że inaczej prowadzi się postępowanie administracyjne w sprawach, gdy drzewo np. powoduje zagrożenie bezpieczeństwa, a inaczej, kiedy drzewo koliduje z projektowanym prowadzeniem prac budowlanych – wyjaśnia Rabiński.

Błędna interpretacja przepisów

Przy rozpatrywaniu spraw związanych z kolizją jakichkolwiek zadrzewień z pracami budowlanymi, powinno się pamiętać, że nie wystarczą jedynie znajomość i stosowanie przepisów ustawy o ochronie przyrody i kodeksu postępowania administracyjnego, gdyż powinni obligatoryjnie stosować również art. 75 Prawa Ochrony Środowiska.

Rabiński zauważa, że bardzo często urzędnicy interpretują w niewłaściwy sposób te przepisy, gdyż uważają, że choć art. 75 ust. 1 POŚ nakazuje ochronę drzew, to już art. 75 ust. 1 tego samego dokumentu dopuszcza ich wycinkę z powodu prowadzenia prac budowlanych.

W rzeczywistości, aby organ mógł wydać zezwolenia na usunięcie drzew kolidujących z realizacją prac budowlanych, musi udowodnić zaistnienie łączne dwóch przesłanek: minimalizmu i konieczności.

– Dla przykładu, jeżeli np. drzewo koliduje np. z układem jezdnym, to w toku postępowania dowodowego należy sprawdzić, czy rzeczywiście zachodzi konieczność (a nie jedynie potrzeba) ich wycięcia – czy też można przeprojektować układu dojazdowego tak, aby zminimalizować ilość usuwanych drzew.

– Podobnie należy sprawdzić czy np. drzewa rosnące w odległości 3 – 4 m od projektowanej zabudowy można zabezpieczyć specjalistycznym ekranem korzeniowym, czy też wyliczana tzw. wartość graniczna zbliżenia na to nie pozwala, tak aby wykorzystywanie i przekształcanie elementów przyrodniczych, jakimi z istoty swojej są drzewa i krzewy, nastąpiło wyłącznie w takim zakresie, w jakim jest to konieczne – wyjaśnia Rabiński.

Przesadzenie drzew

Jak zauważa, dopiero po udowodnieniu, że ochrona elementów przyrodniczych nie jest możliwa, należy podejmować działania mające na celu naprawienie wyrządzonych szkód, w szczególności przez kompensację przyrodniczą.

– Z uzasadnienia decyzji administracyjnych zatwierdzających projekt budowlany i zezwalających na budowę, jak też zezwalającej na usunięcie drzew nie wynika, aby w toku prowadzonych postępowań administracyjnych organ obie przesłanki zbadał – kwituje ekspert.

.

Share