Mateusz Morawiecki odpowiedział Lechowi Wałęsie po jego słowach o Kornelu Morawieckim

Premier Mateusz Morawiecki skomentował słowa Lecha Wałęsa o jego zmarłym ojcu. Szef rządu odniósł się przy tym – podobnie jak historyczny lider „Solidarności” – do niskich lotów oskarżeń i zamierzchłej peerelowskiej przeszłości. Chodziło o domniemaną współpracę Wałęsy z SB na początku lat 70.

– Więcej te słowa świadczą o Lechu Wałęsie i wszystko o nim mówią, a nic nie mówią o moim ojcu – powiedział bliskiej PiS internetowej telewizji wPolsce.pl Mateusz Morawiecki.

– Mam swoje bardzo określone zdanie na temat Lecha Wałęsy od wielu lat i ogromnie ubolewam, że na początku lat 90. nie przyznał się, że był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa, bo myślę, że jako naród, ja na pewno, wybaczyłbym jemu, wszyscy byśmy jemu wybaczyli i historia Polski mogłaby się dużo, dużo lepiej potoczyć – dodał premier odnosząc się do słów Wałęsy o jego ojcu.

Wałęsa o Kornelu Morawieckim

Podczas konwencji Koalicji Obywatelskiej Lech Walęsa nazwał Kornela Morawieckiego dzień po jego pogrzebie „zdrajcą”. Historyczny przywódca „Solidarności” tłumaczył między innymi okoliczności, w jakich Morawiecki założył w stanie wojennym konkurencyjną wobec NSZZ „S” „Solidarność Walczącą”.

Wyjaśnił, że wcześniej o tym nie wspominał, ponieważ wiedział, że – jak to określił – Kornel Morawiecki „sobie nie nakozaczy, on nie za dużo potrafi i nic nie zrobi”. – Więc olaliśmy to – mówił Wałęsa na konwencji KO w Warszawie.

Potem próbował tłumaczyć swoje słowa na Facebooku. W poście nie było przeprosin za wcześniejsze wypowiedzi, był za to charakterystyczny dla byłego prezydenta ton. Wałęsa twierdził, że tak jak za czasów PRL, mimo podpowiedzi ze strony najważniejszych osobistości na świecie sam wiedział najlepiej, co robić.

Gdyby nie to, w Polsce dalej panowałby komunizm. Podobnie miało być w przypadku słów o Kornelu Morawieckim. Dlatego Wałęsa nie zamierza się z nich wycofywać.

źródło: wPolsce.pl

Share