Mandat za grzyby. Kara jest nawet do 250 złotych

Grzyby zbierane przez cały dzień, mogą zostać odebrane, a w nasze ręce może trafić pismo wzywające do zapłacenia nawet 5 tysięcy złotych kary. Okres jesienny to dla straży leśnej czas wystawiania setek mandatów i regularnego monitorowania ścieżek.

Grzyby wręcz wylewające się z koszy to tego roku bardzo częsty widok. Niestety wielu zapalonych grzybiarzy otrzymuje mandaty sięgające najczęściej kilkuset złotych – wszystko przez nieznajomość przepisów. Idąc na grzybobranie należy pamiętać o kilku ważnych rzeczach.

Za wynoszenie runa leśnego grozi kara nawet do 250 złotych

Polskie lasy są zazwyczaj państwowe, jednak to ich właściciel określa, co wolno robić na ich terenie, a czego nie. Poza tym w Kodeksie Karnym są też ujęte zakazy i nakazy dotyczące działalności na terenach leśnych. Straż leśna oraz straż miejska mają prawo wystawić mandaty za złamanie któregoś z przepisów. Wszystko zależy od rodzaju przewinienia czy jego wpływu na leśną gospodarkę.

W Kodeksie są zawarte przewinienia, które zwykły leśny spacerowicz uzna za kompletnie błahe. Mandat można otrzymać m.in. za zbieranie mchu, ściółki, gałęzi, trawy, wrzosów, ziół, a nawet szyszek. Niedozwolone jest zdzieranie kory i pobieranie żywicy. Za wyniesienie z lasu worków czy koszy takich „skarbów” grozi mandat do 250 złotych. Podobne kary grożą za wynoszenie grzybów.

Mandat za grzyby sięga zazwyczaj kilkuset złotych

Dotkliwe kary finansowe można odczuć zbierając grzyby „w miejscach zabronionych albo w sposób niedozwolony”. Chodzi tutaj o niszczenie runa leśnego czy wyrywanie korzeni. Szczególnie mocno karane jest niszczenie gatunków niejadalnych czy zbieranie okazów chronionych. Zaledwie 1/4 występujących w Polsce gatunków grzybów nadaje się do jedzenia.

Surowo karane jest zbieranie niektórych borowików – korzeniastego i szatańskiego, boczniaków – np. mikołajkowych czy też maślaków – rodzaju trydenckiego. Kara grzywny za wynoszenie tych grzybów z lasu wynosi maksymalnie 5 tysięcy złotych, chociaż zazwyczaj kończy się na kilkudziesięciu, maksymalnie kilkuset złotych grzywny. Straż leśna może wystawić najwyższy mandat o wysokości 500 złotych. Jeśli trafimy na zawziętego strażnika, to taka osoba może złożyć nawet pozew w sądzie jako oskarżyciel publiczny.

Źródło: Wirtualna Polska

Share