Magda Gessler niemal wylała barszcz na twarz pracowniczki restauracji

Magda Gessler znana jest ze swojego ostrego podejścia do kuchni. Kiedy coś jej się nie podoba, nie szczędzi gorzkich słów. Tym razem kompletnie puściły jej nerwy.

Magda Gessler w swoim programie „Kuchenne rewolucje” niejednokrotnie rzucała niewybrednymi komentarzami na temat kuchni uczestników. Tym razem nie oszczędziła restauracji „Gościnna Ukrainka” w Wejherowie. Barszcz oburzył ją tak bardzo, że chciała wylać go na twarz kelnerce, nie mogła się opamiętać.

Magda Gessler trafiła do ukraińskiej restauracji

Restauracja Olega i jego żony Tatiany powstała, bo mężczyzna zawsze był zachwycony obiadami swojej żony. Para zdecydowała się wziąć kredyt i otworzyć lokal, w którym będą gotować dania zgodnie z przepisami swojej babci. Jak nazwa wskazywała – w lokalu miały być serwowane ukraińskie specjały.

Magda Gessler od samego początku nie szczędziła negatywnych słów. Skrytykowała wygląd lokalu, twierdząc, że jest kiczowaty i nie dziwi jej, że ludziom nie chce się tu spędzać czasu. Jednak prawdziwy wybuch złości restauratorki miał nadejść po przyniesieniu pierwszych dań. Gessler zamówiła szubę (śledzie w pierzynie), sałatkę z krabem, zupę soliankę, barszcz ukraiński i pielmieni.

Magda Gessler niemal wylała barszcz na twarz pracowniczki restauracji

Sałatka ze śledziem nie smakowała restauratorce. Stwierdziła, że śledź smakuje tanio, a smak jest nieodpowiednio wyważony. Solianka również nie trafiła w jej gust. W tym przypadku określiła, że w smaku bliżej jej do polskiej ogórkowej, niż ukraińskiej zupy, w której mocno czuć wędzony boczek. Jednak to tradycyjny barszcz ukraiński doprowadził Magdę Gessler do takiego szału, że miała ochotę wylać go kobiecie na twarz, co sama powiedziała.

– Straszne. Jest taki komunistyczne, robotniczy, dla duże fabryki. Jest do dupy. Nie ma buraków, gdzie są buraki? To jest kolor? Tak gównianego barszczu jeszcze w życiu nie jadłam. Mam ochotę go wylać na twarz, więc uważaj. Jestem tak wkurzona. To nie ma smaku, nie ma o czym gadać. Do dupy to jest – powiedziała Magda Gessler.

66-latka protest Olega skwitowała krótkim „To nie barszcz, to gówno”. Żadne danie z lokalu nie smakowało restauratorce, co doprowadziło kucharkę do płaczu. Magda Gessler miała swoją teorię na temat jakości jedzenia w lokalu.

– Jak jest bida, to wszystko smakuje – podsumowała restauratorka.

Share