„M jak miłość” cieszy oko telewidzów już od 19 lat. Niestety cały dramat rozegrał się poza ekranem

Bohater „M jak miłość” nie żyje – ta wieść sparaliżowała wszystkich. Widzowie popularnego serialu są nie tylko rozczarowani, ale i smutni, bo dla wielu oglądanie kolejnych odcinków straci cały swój urok.

W dodatku szczegóły zbrodni są bardzo drastyczne.

„M jak miłość” cieszy oko telewidzów już od 19 lat. To niesamowite, jak długo serial utrzymuje się na antenie.

Możliwe, że teraz niektórzy fani zrezygnują ze swojej ukochanej wieczornej rozrywki, gdy dotrze do nich wieść o śmierci jednego z sympatycznych bohaterów.

„M jak miłość” – tragedia na planie serialu

To straszne, co stało się z jednym z bohaterów hitu TVP. Tomasz Ciachorowski umrze dość drastycznie – serialowy Artur zakończy swoje życie spoczywając w lesie.

Śmierć Skalskiego to jednocześnie koniec dramatu serialowej Izy, granej przez Adrianę Kalską, lecz jednocześnie początek tragedii w innej rodzinie – Chodakowskich.

Przed wakacjami wielu widzów obejrzało „Kulisy serialu M jak miłość”. Można było tam dostrzec czyjąś rękę uzbrojoną w pistolet, która celuje w leżącego i postrzelonego już Artura – prześladowcę Izy.

Nie było jeszcze wiadomo, kto jest sprawcą. Widzowie obstawiali, że to Marcin grany przez Mikołaja Roznerskiego stanie w obronie Izy i skończy tę sprawę jak na zawsze. Bardzo się mylili.

Wiadomo, kto zamordował Artura

Cały dramat rozegrał się w malowniczym domku nad jeziorem. Artur podstępem odciągnął Marcina od swojej narzeczonej – wezwał go do firmy do Warszawy, a następnie zaczaił się na nią w krzakach. Doszło do napaści na bezbronną kobietę. W domku nie przebywała tylko ona i jej dzieci.

Towarzyszył jej Olek, zaufany i szanowany lekarz Izy i Marcina, a jednocześnie brat jej narzeczonego. Marcin zorientował się, że jego powrót do firmy to fałszywe wezwanie i zawrócił, lecz było już za późno.

Olek po ogłuszeniu przez Artura odzyskał świadomość i sięgnął po broń Marcina. Gdy tylko usłyszał jak „psychopata” grozi Izie i krzyczy, że zabije całą jej rodzinę, postanowił pociągnąć za spust.

Potem zaciągnął ciało Artura w okolice samochodu, by je przewieźć do lasu i głęboko zakopać. Tym samym okłamał Marcina – powiedział mu, że wariat sam zaczął strzelać, a potem uciekł autem nie wiadomo dokąd. Na razie nie wiadomo, czy prawda wyszła na jaw i czy Olkowi grozi więzienie.

Źródło: Super Express

Share