„Kupujesz mrożone ryby?”: Nie daj się oszukać

Ryby stanowią ważną część diety, o której większość Polaków zupełnie zapomina. To właśnie ryby, jako nieliczne z produktów, są bogate w kwasy tłuszczowe omega-3 – tak ważne dla naszego serca i mózgu.

Czy jednak warto kupować ryby w popularnych sieciówkach? Niekoniecznie.

Ryby są ważnym składnikiem diety. Nie warto jednak wydawać pieniędzy na te, które znajdziemy w popularnych dyskontach. Dlaczego? Powód jest bardzo prosty – zwyczajnie się nam to nie opłaca.

W celach eksperymentalnych red. Agata Wołoszyn z Wirtualnej Polski postanowiła przekonać się sama, ile tak naprawdę jest ryby w rybie.

.

Ryby w popularnych dyskontach nawet o połowę tańsze niż u zwykłych sprzedawców

Wiele osób zastanawiało się, dlaczego w popularnych dyskontach ryba jest tak bardzo tania. W końcu za taką samą rybę w zwyczajnych sklepach u pojedynczych handlowców często musimy zapłacić o wiele więcej.

Można to wytłumaczyć w dość prosty sposób – handlowcy zamawiają towar w o wiele mniejszych ilościach niż duże firmy, które w Polsce mają kilkadziesiąt czy kilkaset sklepów.

Co za tym idzie marki mogą później pozwolić sobie na to, aby sprzedać swój towar taniej.

Choć w pewnym sensie tłumaczy to po części dlaczego ceny są niższe, to jednak nie jest to jedyne wytłumaczenie, które wpływa na wysokość cen.

Jak poinformowała red. Agata Wołoszyn na portalu Wirtualna Polska, po zakupieniu przez siebie ryby w popularnym dyskoncie szybko okazało się, że w rzeczywistości zapłaciła nie za samą rybę, ale też za wodę zawartą w lodzie, który znajduje się na jej powierzchni.

Ten czasami, w zależności od sytuacji, może stanowić nawet do 40% całej wagi ryby. To zdecydowanie zbyt dużo.

Red. Wołoszyn zrobiła eksperyment. Rozmroziła rybę, a następnie wodę, która z niej wyciekła, przelała do szklanki. Szklanka szybko stała się tak pełna, że po chwili potrzebna była jej kolejna szklanka.

Z rybą kupioną u zwykłego handlarza było zupełnie inaczej. Woda z tamtej ryby stanowiła co najwyżej do 5% produktu.

Jak twierdzą oburzeni konsumenci – to zwyczajnie oburzające i powodujące, że klienci powszechnie robieni są w balona.

– To naprawdę straszne. Od teraz będę obskrobywała tą rybę w lodówce w supermarkecie zanim włożę ją do koszyka. Potem im każę ją na nowo zważyć i zobaczymy, co powiedzą – drwi sobie jedna z internautek.

.

Share