Kaczyński mówił na temat rodziny

Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński mówił w czasie dzisiejszej konwencji swojej partii w Lublinie na temat rodziny.

– Uważamy rodzinę za komórkę społeczną o fundamentalnym znaczeniu. Jeden mężczyzna w stałym związku z kobietą i ich dzieci – to jest rodzina – deklarował Kaczyński w Lublinie.

– Czyli już społeczne wykluczenie dotyka rozwodników, matki samotnie wychowujące dzieci, małżeństwa bezdzietne? W stałym związku powiada Prezes. A rozwodnik Kurski przewodzi TVP – komentuje były ksiądz Łukasz Kachnowicz.

– Wychodzi na to, że według stryjka Marta Kaczyńska-Smuniewska-Dubieniecka-Zielińska nie tworzy rodziny – zauważa Szymon Komorowski (Opozycja Obywatelska).

Marek Szolc (prawnik, radny Warszawy): Czy ja dobrze rozumiem, że według PiS i Kaczyńskiego jedyną formą rodziny jest kobieta i mężczyzna z dziećmi? Pal sześć, przyjmuję do wiadomości ich nieokiełznaną homofobię, ale żeby tak poniżać samotne matki i ojców? Pary, które nie mogą mieć dzieci? Partia pogardy. Ohydne.

Krzysztof Luft (rzecznik rządu Jerzego Buzka): Panie Prezesie Kaczyński, miał Pan całe życie, żeby realizować model rodziny: jeden mężczyzna, jedna kobieta w stałym związku i ich dzieci. Nie skorzystał Pan z tej okazji – to niech się Pan teraz nie wygłupia i nie poucza innych.

Obietnice wyborcze PiS

Na koniec 2020 r. płaca minimalna ma wynieść 3000 zł, na koniec 2023 r. – 4000 zł. Podwójna „trzynastka” dla emerytów w 2021. Równe dopłaty dla rolników. Powołanie funduszu modernizacji szpitali i funduszu inwestycji w szkoły.

Program 100 obwodnic miast. Kolej+, czyli remonty 150 dworców. Obniżka podatków. Podniesienie ryczałtu dla małych i średnich przedsiębiorstw z 250 tys. euro do mln euro, a w przyszłości do dwóch mln euro. ZUS dla przedsiębiorców wyliczany w zależności od dochodów. Dokończenie ataku na niezależność wymiaru sprawiedliwości.

Jakub Majmurek (Krytyka Polityczna): Podsumowując Kaczyński obiecał Polakom Katolickie Państwo Dobrobytu Narodu Polskiego. Gdzie solidarnościowe instytucje i transfery są oktrojowane przez Prezesa jak konstytucje w XIX wieku przez panujących monarchów.

Prezes obiecał więc 4 tysiące płacy minimalnej do 2023 roku, równe dopłaty dla polskich rolników i 13 i 14 emeryturę. Tłum krzyczy „dziękujemy”, jakby to wola Prezesa wszystko sprawiła, tak jak kiedyś wola Stalina zawracała rzeki i nawadniała jałowe niegdyś grunta.

Bardzo bym chciał, by w ciągu 4 lat płaca minimalna w Polsce zwiększyła się prawie dwa razy i by tej podwyżki nie zjadła inflacja. Ale bardzo ciekaw jestem z czego PiS bierze te liczby.

Te wszystkie obietnice to jest problem dla lewicy, potrzeba złożonej odpowiedzi, która odwołuje się i do innych wartości i ma bardziej realistyczną, nastawioną na długofalowy rozwój wizję polityki gospodarczej państwa.

Share