Jedna z dziennikarek odkryła prawdę o politykach PiS i ich przedwczesnej znajomości numeru listy wyborczej

Wybory parlamentarne odbędą się już za miesiąc. Jedna z dziennikarek odkryła prawdę o politykach PiS i ich przedwczesnej znajomości numeru listy wyborczej. Dzięki niej na światło dzienne wyszły nieznane dotąd fakty.

Wybory parlamentarne odbędą się 13 października 2019 roku. Do tego czasu politycy będą toczyć zaciętą walkę o poparcie. Zaskakujące obietnice wyborcze to nie jedyny kontrowersyjny element tegorocznej kampanii wyborczej PiS-u. Wszystkich wyborców zaskoczyło pojawienie się opatrzonych konkretnym numerem listy plakatów członków partii rządzącej przed oficjalnym losowaniem.

Wybory, wróżby i prawda

Kiedy pod koniec sierpnia senator Leszek Piechota zaprezentował swój plakat wyborczy w sieci zawrzało. Pozornie niewinny materiał billboardowy zawierał kontrowersyjny szczegół, którego nie przeoczyło sokole oko opozycji. Na opublikowanej grafice widniała 2 – numer listy, który oficjalnie wylosowano dopiero 13 września, miesiąc przed wyborami.

Okazało się, że ta sama liczba pojawiła się w materiałach jeszcze kilku polityków tego samego ugrupowania. Oponenci polityczni PiS-u i wspierający ich dziennikarze od razu rozpowszechnili wiadomość o prawdopodobnych oszustwach, których miała dopuszczać się partia rządząca.

Podczas wczorajszego oficjalnego losowania PiS-owi istotnie trafiła się dwójka. W mediach ponownie zawrzało. Szydercze informacje o paranormalnych zdolnościach polityków partii rządzącej, którzy przewidzieli numer komitetu wyborczego długo przed losowaniem. Jedna z dziennikarek wysnuła prawdopodobną teorię, która wyklucza wprawdzie oszustwo, ale jednocześnie wskazuje inny niepokojący trop.

Kobieta zwróciła uwagę, że plakaty oprócz identycznego numeru listy wyróżniał jeszcze ten sam numer kandydata: 6. Dodała, że najpewniej PiS rozesłał po swoich członkach wzór plakatu, a politycy, którzy mieli startować z szóstej pozycji uznali, że materiały zostały wysłane w ostatecznej wersji i po prostu je wydrukowali. Wybory przebiegną zatem uczciwie.

Wybory kandydatów spod 6. pod znakiem zapytania

Kandydaci, którzy przedwcześnie rozpoczęli utrwalanie swoich numerów w pamięci wyborców, wykazali się dużą bezmyślnością w działaniu. Zwrócili na siebie uwagę wszystkich mediów w kraju i nieumyślnie uwikłali w przedwyborczą aferę. Jeśli partia rządząca wylosowałaby inny numer, naraziliby finansowane z pieniędzy podatników ugrupowanie na straty związane z przedrukowaniem materiałów wyborczych.

Ponad to zmyliliby swoich wyborców, którzy działając mechanicznie jak ich przedstawiciele, mogliby zaznaczyć inne, lecz opatrzone zapamiętanym numerem nazwisko na liście. Wybór niefrasobliwie, automatycznie działających polityków na ustawowych przedstawicieli ludu obarczony jest dużym ryzykiem.

https://twitter.com/domidlugosz/status/1172839760940937216

Share