„Jak to kompot!? To jest woda po owocach!”: Tym razem Magda Gessler wybrała się do Łodzi

Za nami 6. odcinek „Kuchennych rewolucji”. Tym razem Magda Gessler wybrała się do Łodzi, gdzie znajdowało się „Bistro Galancie”. Szybko okazało się, że właściciele mają nie lada kłopot. Nie dość, że w restauracji był problem z kanalizacją, to jeszcze jakość serwowanych tam posiłków pozostawiała wiele do życzenia. Magda Gessler nie miała łatwego zadania. Czy rewolucja się udała?

W ostatnim odcinku „Kuchennych rewolucji” Magda Gessler wybrała się do Łodzi. Tam odwiedziła „Bistro Galancie” i poznała jego właścicieli – Anię i Kubę. Małżeństwo zdecydowało się poprowadzić lokal gastronomiczny, po tym jak spotkała ich rodzinna tragedia. Ich córka zmarła na białaczkę, a potem przez dwa lata nie potrafili się pozbierać.

– Przeżyliśmy to okropnie. Trzeba było coś zrobić z życiem, popchnąć je do przodu i dlatego też gastronomia – tłumaczył właściciel.

Magda Gessler: śmierdzi tu kupą

Magda Gessler wiedziała, że właściciele mają nie lada kłopot, od pierwszej chwili kiedy pojawiła się w ich lokalu. Restauratorka słynie z wysublimowanego smaku, ale także z bardzo wrażliwego nosa. Nie raz podkreślała, że jej nos jest bardzo wyczulony na wszelkie zapachy. Szybko więc zorientowała się, że „Bistro Galancie” ma problem z kanalizacją.

– Nie można mieć problemów z kanalizacją, bo tu śmierci kupą – powiedziała Magda Gessler.

Dalej było tylko gorzej. Restauratorka wytknęła właścicielom zbyt monotonną kartkę oraz słabą reklamę. Uświadomiła ich, że gościom bardzo trudno będzie trafić do restauracji. Jakość serwowanego tam jedzenia także pozostawiała wiele do życzenia.

Magda Gessler spróbował kilku dań. Do gustu nie przypadła jej ani zupa pomidorowa, ani kotlet schabowy, ani pieczona szynka, którą Gessler zmuszona była wypluć. – Myślę, że w więzieniu lepiej karmią – skwitowała. Okazało się, że do wypicia nie nadawał się nawet kompot.

„Szok jak to kompot! To jest woda po owocach! Pomyje owocowe!” – podsumowała Gessler.

W bistro gotował brat właściciela. Była także jego mama, która niegdyś zajmowała się tam gotowaniem, jednak ze względu na liczne kłótnie zrezygnowała z pracy. Także tym razem przyglądała się kucharzowi i… komentowała. I o to komentowanie miały być największe kłótnie. Mamy nikt nie słuchał, mimo, że miała ona największe doświadczenie gastronomiczne. Magda wiedziała, że ta rewolucja nie będzie łatwa.

– To jedzenie to dno. Do tego jeszcze podane w oparach szamba” – powiedziała po wyjściu z restauracji.

„Bistro Galancie” zmieniło również swoją nazwę na „Mammy Food”

Na drugi dzień Magda Gessler rozpoczęła rewolucje od rozmowy z właścicielami. Wytknęła im szereg błędów, które popełniali zarządzając lokalem. Zauważyła, że w środku jest za zimno, restauracja zamykana jest za wcześnie, bo już o godz. 17:00, a droga do lokalu jest koszmarna. Po przeprowadzeniu rewizji kuchni, stwierdziła jednak, że jest czysto.

Następnego dnia „Kuchenna rewolucja” wystartowała na całego. Zmieniono wystrój lokalu, a Magda Gessler zabrała się pracę w kuchni i przygotowanie uroczystej kolacji.

Magda jako specjalistka od rodzinnych problemów największe zło odnalazła we właścicielu. Tłumacząc, że to on wprowadza negatywny nastrój w bistro zaproponowała mu, aby zostawał w domu. Kuchnią miała się zajmować mama, a salą właścicielka Ania.

Podczas oficjalnej kolacji wszystko było dobrze, goście byli zachwyceni nowym wystrojem oraz jedzeniem z różnych stron świata. I co ważne, cała rodzina była uśmiechnięta i nie brakowało mocnych uścisków i łez szczęścia. Do czasu powrotu Magdy po 6 tygodniach.

Czy rewolucja w Łodzi się udała?

Okazało się, że po kilku tygodniach, kiedy Magda Gessler wróciła do „Mammy Food” nic nie było tak jak po rewolucji. Mama zniknęła z kuchni. Właścicielka odstrasza klientów na sali ponurą miną. A jedzenie? Okazało się być całkiem inne, niż to co restauratorka proponowała.

– Strasznie przykro, ale to miejsce jest smutne, bez radości, zimne, nie apetyczne. Te wszystkie dania są z krajów gdzie jest radość, muzyka, śpiew, smak. A tu sama Ania nie wygląda na szczęśliwą, jeśli ona się nie zmieni to nie widzę żadnej przyszłości. – podsumowała Magda Gessler. Niestety, ale przed właścicielami bistro jeszcze długa droga.

https://www.instagram.com/p/B3c4XaXB6lx/?utm_source=ig_web_button_share_sheet

Share