Harry Potter dzięki niemu przemówił po polsku. Smutny dzień dla literatury

Harry Potter bez niego nie byłby taki sam. Swoją działalnością przyczynił się do wpojenia w serca milionów młodych czytelników historii o słynnym czarodzieju. Własnie pojawiły się tragiczne informacje o śmierci zasłużonego człowieka.

Harry Potter, Opowieści z Narnii, czy homilie Ojca Świętego – Jana Pawła II, to tylko niewielka część tego, co przez lata swojej kariery przetłumaczył na język polski tłumacz Andrzej Polkowski.

Mężczyzna zasłużony dla polskiej literatury odszedł nagle, w swoim domu i w dniu, w którym świętował 80 urodziny. Powód jego śmierci nie został podany do wiadomości publicznej.

Harry Potter dzięki niemu przemówił po polsku. Andrzej Polkowski nie żyje

Andrzej Polkowski, urodzony 8 września 1939 był postacią nieznaną szerzej czytelnikom, ale bez niego dużo dzieł nie trafiłoby do polskiego czytelnika.

Zmarły dzisiaj tłumacz miał w swoim portfolio prace przy takich bestsellerach jak „Harry Potter”, „Opowieści z Narnii”, „Całun Turyński”, czy tłumaczenia „Władcy Pierścienia” oraz „Hobbita”. O śmierci poinformowało dziecko zmarłego.

– W swoje 80-letnie urodziny odszedł do Niebieskiego Królestwa mój ukochany Tata, ukochany mąż dla mojej Mamy, dziadek, pradziadek i przyjaciel wielu innych. Odszedł szybko, w swoich ukochanych Górkach, po dobrym śniadaniu zrobionym przez żonę.

Zaskoczył nas wszystkich, którzy najpierw w wielkim smutku, a teraz trochę pogodniejsi myślimy o tym, jak Mu teraz jest w Królestwie, w które tak gorąco wierzył. Był i jest dla mnie nie tylko Ojcem, ale i Przyjacielem – czytamy w oświadczeniu.

Smutny dzień dla literatury

Śmierć Polkowskiego jest wielką stratą dla wielu fanów legendarnych serii, które Polkowski przetłumaczył. Sam tłumacz przez lata powiedział, że nie podjąłby się wykonywanej pracy, gdyby nie ojczym, który był świetnym anglistą.

– Mój ojczym, Witold Ostrowski, był anglistą, jednym z twórców anglistyki na Uniwersytecie Łódzkim tuż po wojnie. W domu pełno było książek angielskich, często przychodzili goście mówiący tylko po angielsku, codziennie słuchało się wiadomości BBC po angielsku.

Nieco później, za namową mojego ojczyma, ukończyła studia anglistyczne moja matka. Nie był to język całkiem mi obcy, ale właściwie go nie znałem. To nie był przedmiot mojej fascynacji – to było coś normalnego, codziennego.

Kiedy miałem dwanaście lat, ojczym zaczął mnie uczyć angielskiego, ale trwało to dość krótko – dał mi tylko podstawy języka. Chyba nie byłem zbyt chętnym i pilnym uczniem – wyznał za życia na łamach miesięcznika “Znak”.

.

.

.

źródło: Jastrząb Post

Share