Gdyby Kaczyński choć czasem „haratał w gałę”, wiedziałby, że hat trick jest ok, pod warunkiem, że gole wpadają do bramki przeciwnika

On niestety strzelił trzy samobóje.

Pierwszy popełnił już dawno, gdy powołał na wysokie stanowiska ludzi bez odpowiednich kwalifikacji moralnych. Tak, moralnych. Chociaż najczęściej mówimy o kompetencjach merytorycznych, to w istocie na najwyższych stanowiskach państwowych ważniejsze są te charakterologiczne i mentalne, takie jak uczciwość, stawianie dobra publicznego ponad własne, skromność, szacunek dla wiedzy ekspertów i innych poglądów na świat.

Pech PiS-u polega na tym, że dwóch bardzo wysokich urzędników ujawniło swoje moralne niedostatki tuż przed wyborami. To Kuchciński i Ziobro, o którym już wcześniej wiadomo było sporo złego, ale tym razem rzeczywistość okazała się jeszcze brzydsza, wręcz odrażająca.

Drugi samobój Prezesa to konwencja programowa bez programu. Konwencja, na której rządząca cztery lata partia nie dostrzegła obszarów do pilnej naprawy, nie przedstawiła rozwiązania dramatycznej sytuacji chorych na raka, umierających na SOR-ach i na zawały serca z powodu zmian, które sama wprowadziła w organizacji i procedurach ochrony zdrowia. Konwencja, na której Prezes tej partii nazywa nihilizmem wszystko, co jest poza Kościołem katolickim i brzmi to jak zapowiedź państwa wyznaniowego.

Trzeci samobój Kaczyńskiego to niekonsultowana z nikim zapowiedź skokowego wzrostu płacy minimalnej. Kaczyński, który nie rozumie gospodarki, myślał, że to będzie fajne, jak cztery lata temu 500+. Wie, że jego ludzie nie potrafią wdrożyć żadnego rozwiązania systemowego, poprawiającego jakość życia obywateli, że nikt z PiS-u nie położył na stole programu, który byłby sexi dla wyborców, więc poszedł utartą ścieżką i chciał rozdać kolejne pieniądze.

Tym bardziej, że dzień wcześniej Koalicja Obywatelska potwierdziła, że filarem naszego programu gospodarczego jest zmotywowanie ludzi do pracy poprzez premię aktywizujacą, która wyniesie dla najmniej zarabiających ponad 600 zł.

I tu jest pies pogrzebany. Kaczyński pomyślał, że skoro teraz minimalna wynosi 2250, to jak ogłosi 3 tys. zł (w dodatku pod koniec roku, co w ogóle nijak ma się do ustawy budżetowej i okołobudzetowej), to da więcej. No niestety – samobój. Brutto i netto w tym pomyśle nie znaczy to samo.

Może czuł, że to słabe, więc dorzucił 4 tys. zł za cztery lata, ale to był tylko łabędzi śpiew Prezesa. Tak więc zostawiając na boku ekonomiczny sens rozwiązania Koalicji Obywatelskiej i ekonomiczny bezsens propozycji PiS (to temat na oddzielny blog), nie udało się nawet w wymiarze populistycznym, że „PiS da więcej”.

Po tych trzech samobójach jest już tylko „płacz i zgrzytanie zębów”, bo Sąd Ostateczny nad PiS-em odbędzie się 13.10.2019.

I nie pomogą tematy zastępcze, ani polityczny i kłamliwy raport o luce VAT posła Horały, ani przerwa w posiedzeniu Sejmu, żeby cała Polska zastanawiała się, o co chodzi z posiedzeniem starego Sejmu, gdy właściwie jest już nowy? To wszystko ma tylko odwrócić uwagę od brutalnej i bolesnej prawdy, że PiS NIE MA POMYSŁU NA POLSKĘ, na rozwój naszej Ojczyzny i dobrobyt obywateli.

Share