Dorota Gawryluk spotkała się z mocną odpowiedzią Jerzego Meysztowicza z Nowoczesnej

Polsat od ponad roku uchodzi za stację coraz bardziej przychylną PiS. Do dziennikarek kojarzonych ze zmianą profilu politycznego stacji Zygmunta Solorza-Żaka należy bez wątpienia Dorota Gawryluk. I ci, którzy mają takie wrażenie, mogli się w nim utwierdzić podczas programu „Wydarzenia i Opinie”.

Gawryluk próbowała dać odpór krytyce Jerzego Meysztowicza z Nowoczesnej, który zwracał uwagę na upolitycznienie Krajowej Rady Sądownictwa, jakie dokonało się pod rządami Prawa i Sprawiedliwości.

– W wielu krajach europejskich wpływ polityków na sądy jest dużo większy niż w Polsce – mówiła Dorota Gawryluk do swojego rozmówcy. – Tylko że politycy wybierają wśród kandydatów zgłoszonych przez środowiska sędziowskie, natomiast w Polsce mamy tak, że najpierw politycy zgłaszają tych kandydatów, a później politycy ich wybierają.

Na tym polega różnica – wyjaśnił najprościej jak było można istotę wymiaru sprawiedliwości w Polsce po reformach „dobrej zmiany”. I właśnie wtedy zobaczyliśmy minę prowadzącej program, która na zachwyconą nie wyglądała.

https://twitter.com/qurdequrde/status/1176913646355718144

O przewrocie w Polsacie obszernie informowała w maju 2018 roku „Gazeta Wyborcza”. „Zygmunt Solorz oddał w Polsacie władzę nad newsami Dorocie Gawryluk, znanej z sympatii do PiS” – pisał dziennik. Miał to być gest wobec rządu, wykonany w sytuacji piętrzących się kłopotów biznesowych miliardera. – No cóż, dobra zmiana stanęła u naszych bram – wzdychał w rozmowie z „GW” dziennikarz Polsatu.

Share