Donald Tusk ma pomysł, jak pokrzyżować plany Grzegorza Schetyny i pozbawić go funkcji szefa PO

Po przegranej Koalicji Obywatelskiej w wyborach do Sejmu przyszedł czas rozliczeń. Grzegorz Schetyna ma nadzieję na pozostanie na stanowisku szefa PO. Zdaniem tygodnika „Wprost” plany przegranego lidera opozycji może pokrzyżować przewodniczący Rady Europejskiej.

Opozycja odbiła Senat, w którym uzyskała przewagę jednego mandatu nad rządzącym PiS. Ale w Sejmie nie udało się powtórzyć tej sztuki. Partia Jarosława Kaczyńskiego może rządzić samodzielnie. Wśród polityków PO podnoszą się głosy o konieczności rozliczenia za tę porażkę Grzegorza Schetyny.

Jak donosi „Wprost”, lider Platformy Obywatelskiej planuje „ucieczkę do przodu” i w najbliższych dniach ma ogłosić, że Małgorzata Kidawa-Błońska będzie kandydatem KO na prezydenta w przyszłorocznych wyborach.

Chodzi o to, że lider PO mógłby wówczas apelować o spokój i powstrzymanie emocji, bo przecież zaraz są wybory i na tym trzeba się skupić, a nie zmianie lidera partii. Donald Tusk ma jednak pomysł, jak pokrzyżować plany Grzegorza Schetyny. Szef RE chce nie dopuścić do wystawienia Kidawy-Błońskiej w wyborach.

Bo choć sam ją niejako „namaścił” przed wyborami parlamentarnymi, spotykając się z kandydatką KO na premiera, to – jak wskazuje „Wprost” – tym razem gotów jest poświęcić posłankę z Warszawy, byle tylko Schetyna stracił stanowisko szefa Platformy Obywatelskiej.

– Dla mnie najważniejszą rzeczą jest wybranie kandydata, który będzie miał szansę wygrać w wyborach prezydenckich, takiego, który będzie umiał przekonać tych, którzy dzisiaj głosują na naszych oponentów – powiedział w wywiadzie udzielonym dziennikarzowi TVN szef Rady Europejskiej. Zdaniem rozmówców tygodnika „Wprost” jedynym kandydatem, który odebrał PiS cześć elektoratu w ostatnich wyborach jest Władysław Kosiniak-Kamysz.

Warto przy okazji przypomnieć, że kilka tygodni temu ten sam tygodnik „Wprost” omawiał plan Schetyny na pozbycie się Tuska z polskiej polityki. Wówczas chodziło o to, że Kidawa-Błońska zostanie ogłoszona kandydatką na prezydenta, jeśli osiągnie dobry wynik w wyborach do parlamentu. Wystawienie do wyborów prezydenckich posłanki, która zdobyła więcej głosów niż Jarosław Kaczyński, miało zamknąć Tuskowi drogę powrotu do kraju.

Co ciekawe, w sondażu dla IBRiS przygotowanym dla radia RMF FM, połowa respondentów stwierdziła, że kandydatem opozycji na prezydenta powinien być… Donald Tusk. Na drugim miejscy była Małgorzata Kidawa-Błońska, na trzecim znalazł się Robert Biedroń.

źródło: „Wprost”

Share