Dlaczego w telewizji Polsat, nie chwaliła się wspomnieniami z PRL-u ?

Polsat, TVP i TVN otworzyły jej drzwi do kariery telewizyjnej. Jedna z najbardziej znanych dziennikarek w kraju, opowiada jak wyglądało spożywanie alkoholu w czasach PRL-u.

.

Polsat i talk show „Między słowami”, TVN i autorski program podróżniczo-kulinarny „Bez planu” oraz TVP, gdzie prowadziła Wiadomości i Panoramę, tak właśnie wygląda jej kariera.

Dzisiaj można ją oglądać w programie kulinarnym, gdzie razem z zaproszonymi gośćmi przygotowuje wyśmienite potrawy.

Hanna Lis uwielbia pracować w telewizji. Jak sama wielokrotnie powtarzała praca z ekipą filmową i przed kamerami to spełnienie marzeń. Chociaż zaczynała od tematów politycznych, to dziś robi karierę bazując na tematach lifestyle’owych.

Na dzień dzisiejszy bliżej jej do gotowania niż biegania z mikrofonem za polskimi politykami.

W telewizji Polsat nie chwaliła się wspomnieniami z PRL-u

Przy okazji publikowania przepisu na nóżki, Hanna Lis postanowiła poświęcić chwile czasu na wspomnienia PRL-u. Hanna Lis przyznała, że w dzieciństwie nigdy ich nie spróbowała.

Bała się tego, co mogłoby się znaleźć w środku dania. Za to była fanką kurczaka w galarecie, którego przyrządzała jej babcia.

– Czas moi drodzy na prawdziwy „oldskul”. Zestaw seta i galareta, czyli setka wódki i galaretka z zimnych nóżek (lub zestaw powiększony, zwany meduzą i lornetą ergo duża porcja nóżek i dwie setki alkoholu) były w PRL towarzyszami nierozłącznymi – zaczyna opisywać minione czasy.

Najtańsza wódka i galaretka w której, tak naprawdę mogło być wszystko, było bardzo łatwo dostępnym zestawem. W każdej restauracji czy barze można było spróbować tego połączenia.

– Popularna, bo tania seta i galareta, królowała we wszystkich przybytkach socjalistycznej gastronomii, od podejrzanych spelunek, po nieliczne restauracje uznawane w owych czasach za wytworne. Spożywanie galarety w tych pierwszych było męską sprawą, zarezerwowaną dla najtwardszych.

Po pierwsze dlatego, że klientela znacznej części knajp w PRL-u gwarantowała w zestawie z nóżkami niemal pewne mordobicie i nocleg w izbie wytrzeźwień.

Po drugie, było faktem powszechnie znanym, że w przemysłowych galaretach, oprócz nóżek, występowały w obfitych ilościach także świńskie włosy, kości, a nawet kawałki kopyt. Zapewne dlatego klienci wódkę wypijali do dna – wspomina Hanna Lis.

źródło :pikio.pl

Share