Dlaczego polacy w Malmö mają żal do PiS?

Są tacy, którzy wyrażają przekonanie, że to wszystko przez bardziej liberalne poglądy Polaków mieszkających w Szwecji. Bo wiadomo – tu PiS nie może liczyć na taki wynik, jak choćby w Stanach Zjednoczonych. 12 września minister spraw zagranicznych podpisał rozporządzenie w sprawie utworzenia obwodów głosowania dla obywateli polskich przebywających za granicą. Dlaczego na tej liście zabrakło Malmö? Trudno powiedzieć.

Sprawa głosowania Polaków za granicą wiele razy była przedmiotem licznych dyskusji. Nie brakowało głosów, że ludzie, którzy od lat żyją poza Polską, nie zawsze dobrze orientują się, jaką rzeczywistość budują tym, którzy w kraju pozostają.

Był także pomysł PiS, aby Polonię uhonorować i pozwolić jej wybrać dodatkowo dwóch senatorów (jeden mandat dla senatora ze wschodu, drugi z zachodu – ale szybko okazało się, że to niemożliwe).

Te spory dziś nie mają znaczenia. Fakty są takie, że Polacy mieszkający za granicą mają możliwość głosowania w wyborach parlamentarnych czy prezydenckich i wielu z nich z tego przywileju chce skorzystać. Ambasady i konsulaty w poszczególnych krajach nie prowadzą list Polaków mieszkających w danym kraju czasowo lub na stałe.

Aby zagłosować, trzeba się dopisać do spisu (czynność jest banalnie prosta, wystarczy skorzystać ze strony ewybory.msz.gov.pl) i w dniu głosowania stawić się w wybranym lokalu wyborczym z ważnym paszportem lub dowodem osobistym.

Los Polski nie jest nam obojętny

Czas na dopisanie się do rejestru w zagranicznym obwodzie mija 10 października. Wielu Polaków mieszkających w szwedzkim Malmö na tę stronę już zajrzało i nie kryje rozczarowania. Bo do tej pory co roku mogli w Malmö głosować – a teraz nie. Miasto nie znalazło się na liście ogłoszonej przez MSZ.

– Dla nas to poważny problem – przyznaje w rozmowie z naTemat Marek, który od kilkunastu lat mieszka na południu Szwecji.

Choć wiele polskich problemów wydaje mu się już odległych, to – jak mówi – cały czas interesuje się tym, co dzieje się w kraju i los Polski i Polaków nie jest mu obojętny.

MSZ pozostawił możliwość głosowania Polakom w Szwecji w trzech punktach – dwóch w Sztokholmie i jednym w Göteborgu. Sztokholm zdecydowanie odpada – to ponad 600 kilometrów, jakieś 7 godzin jazdy. Bliżej jest Göteborg i pewnie tam pojedziemy.

Ale to też niemal 300 kilometrów i trzy godziny w samochodzie. Nie rozumiem, dlaczego nie możemy, jak zawsze, zagłosować w Malmö.

Polacy z Malmö snują domysły, dlaczego to w ich mieście zlikwidowano obwód, a w Göteborgu nie. Z danych wynika, że w Malmö Polaków jest nieco więcej.

PiS chce wpłynąć na wynik?

W 2015 r. w Malmö oddano 660 głosów, w Göteborgu 616. Zwolennikom teorii spiskowych, że w ten sposób PiS chce wpłynąć na wynik wyborów, ten argument wytrącić jest dość łatwo.

W obu obwodach 4 lata temu zwyciężyło Prawo i Sprawiedliwość, choć oczywiście nie tak zdecydowanie, jak choćby w USA czy Kanadzie (zarówno w Malmö, jak i w Göteborgu PiS zdobył ok. 30-31 proc. głosów, PO 22-23 proc.).

Zgodnie z Kodeksem wyborczym decyzję „w sprawie utworzenia obwodów głosowania w wyborach do Sejmu i Senatu Rzeczypospolitej Polskiej dla obywateli polskich przebywających za granicą” przed każdymi wyborami podejmuje minister spraw zagranicznych w drodze rozporządzenia.

Rozporządzenie sprzed wyborów w 2015 r. zawiera 250 punktów, dokument z 2019 – 320. Gołym okiem widać, że miejsc, gdzie Polacy będą mogli głosować za granicą, przybyło i to znacznie. Dlaczego zatem w Szwecji ubyło?

Blisko do Danii

– Ubolewamy nad tą decyzją, ale nie mamy na nią wpływu. Argumentem ma podobno być bliskość do ambasady w Kopenhadze, gdzie Polacy z południowej Szwecji mogą głosować – wyjaśnia w rozmowie z naTemat Teresa Sygnarek, mieszkająca w szefowa Zrzeszenia Organizacji Polonijnych w Szwecji Malmö. Owszem, do Kopenhagi jest stosunkowo blisko, ok. 50 km, ale to nie jest takie łatwe.

TERESA SYGNAREK

Przejazd przez most z Malmö do Kopenhagi to koszt ok. 220 koron. Ambasada jest położona daleko od centrum Kopenhagi, trzeba jechać albo pociągiem podmiejskim albo autobusem, potem trzeba jeszcze dojść spory kawał. Dla starszych osób to jest problem. Mam poważne obawy, że to obniży frekwencję.

W Malmö do 2013 r. istniał polski konsulat. Został zlikwidowany w ramach oszczędności – uznano wówczas, że znacznie bardziej potrzebni są dyplomaci choćby w Wielkiej Brytanii czy Irlandii, gdzie liczba Polaków rosła wówczas lawinowo.

Ale już od czasu likwidacji konsulatu w Malmö odbywały się wybory i nie było z tym problemu. W głosowaniu w 2015 r. Polacy skorzystali z gościnności Domu Ludowego (Limhamns Folkets Hus). Teresa Sygnarek podkreśla, że w gronie Polaków z Malmö jest wiele osób, które mają doświadczenie w pracy w komisji wyborczej.

Zresztą Göteborg konsulatu nie posiadał i nie posiada i też nie jest to żadną przeszkodą, by wybory zorganizować.

Obwodów przybyło

Np. w Stanach Zjednoczonych znaczną część obwodów utworzono przy parafiach, sanktuariach, misjach katolickich itp. Zresztą nie tylko w Stanach.

W Wiedniu w 2015 r. istniały dwa obwody – oba w placówkach dyplomatycznych. Teraz lokale wyborcze będą cztery, z czego trzy przy parafiach.

W Ghanie Polska nie posiada jednak ambasady – funkcjonuje jedynie konsulat honorowy. Najbliższa ambasada jest w Nigerii i tam głosować będzie można. W konsulacie w Akrze wyborów nie organizowano także w roku 2015.

Co na to MSZ?

Dlaczego w rozporządzeniu ministra spraw zagranicznych Caracas nie zostało ujęte? To jeszcze jakoś da się zrozumieć. A dlaczego z listy obwodów zniknęło Malmö, gdzie w poprzednich wyborach głosowało niemal 700 Polaków? To już pojąć trudniej. Wysłaliśmy w tej sprawie pytania do MSZ. Czekamy na odpowiedź.

Pełną listę obwodów, gdzie w najbliższych wyborach będzie można oddać głos, można znaleźć tutaj.

Share