Dlaczego Kościół przez lata pozwalał księdzu Jankowskiemu robich to?

Ksiądz Jankowski od pewnego czasu jest postacią z coraz większa rysą na swoim wizerunku. Wszystko przez aferę pedofilską, która cały czas nabiera tempa. W sprawie wykorzystywania nieletnich przez kapelana Solidarności pojawiły się właśnie nowe informacje.

Ksiądz Jankowski i sprawa pedofilii wisi nad nami od zeszłorocznego grudnia. Wtedy w „Dużym formacie” ukazał się reportaż Barbary Bobrowieckiej zatytułowany „Sekret Świętej Brygidy.

Dlaczego Kościół przez lata pozwalał księdzu Jankowskiemu wykorzystywać dzieci?”. Sprawę nagłośniły wszystkie media w kraju.

W reportażu autorka oskarżyła księdza o dopuszczenie się pedofilii. Dziś ofiara kolejny raz wypowiada się na temat domniemanego gwałtu. Tym razem postanowiła opowiedzieć o wszystkim przed kamerami.

„Idzie ksiądz Jankowski”

Barbara miała 11 lat gdy dzieciństwo się dla niej zakończyło, a rozpoczął horror. Ks. Jankowski był wtedy wikarym w kościele św. Barbary.

– Były takie sytuacje, że dzieci bawiły się na placu zabaw i któreś z nich nagle krzyczało „Jankowski idzie”. Wtedy uciekały do domów, na boisko szkolne albo przez piwnicę i do budynku. Dopóki mnie to nie spotkało, to nie wiedziałam o co chodzi – mówi domniemana ofiara.

Wszystkie dzieci wiedziały co się święci, gdy na horyzoncie pojawiał się ksiądz. Według Bobrowieckiej, do pierwszego gwałtu doszło w piwnicy.

Ksiądz podciągnął sutannę, zaczął się onanizować i dotykać nastolatki. Podobne wydarzenia miały się wielokrotnie powtarzać. W jednej opisywanej historii ksiądz miał zmuszać swoją ofiarę do stosunku oralnego.

Dziewczyna o wszystkich zdarzeniach poinformowała swoją mamę. Ona jednak jej nie uwierzyła i zabroniła mówić takie okropne słowa o duchownych.

Rodzice jeszcze jednej dziewczyny z okolic nie uwierzyli w podobne słowa. Niestety nastolatka popełniła samobójstwo. Barbara Bobrowiecka jest przekonana, że dziewczyna podjęła taki krok w związku z księdzem pedofilem.

Ksiądz Jankowski nie żyje. Kuria nadal nie spotkała się z Bobrowiecką. Jedyne co się stało w tej sprawie to Rada Miasta Gdańska uchwaliła trzy uchwały – odebrali księdzu tytuł honorowego członka miasta, rozebrali jego pomnik i zmienili nazwę skweru, który nosił jego nazwisko.

źródło: interia

Share