Czy Marek Kuchciński rzeczywiście będzie musiał wpłacić niecałe 600 za przelot samolotu z Warszawy do Rzeszowa?

Marszałek Sejmu „zdecydował”, że jednak zapłaci za prywatne przeloty członków swojej rodziny rządowym samolotem. A właściwie nie tyle, co przekaże odpowiednią kwotę na cele charytatywne.

Jeden przelot został skalkulowany na trochę ponad… 570 zł. Opozycja mówi o „zasłonie dymnej” i kpinach z obywateli.

Marszałek Sejmu nader chętnie korzystał z rządowego samolotu, z którego uczynił coś na kształt powietrznej taksówki.

Jednak Kuchciński latał do Rzeszowa z powrotem nie sam, często towarzyszyły mu inne osoby… o tym samym nazwisku. Plotki mówią, że gdy sprawa wyszła na jaw, Jarosław Kaczyński się wściekł.

Wkrótce potem Marek Kuchciński zadeklarował, że zapłaci za przeloty, nie tylko swoje, ale i członków rodziny. Złośliwi zaczęli wyliczać, ile kosztuje przelot Gulfstreama z Warszawy do Rzeszowa i dzielić to na członków rodziny marszałka.

Nic z tego. Jak informuje Centrum Informacyjne Sejmu, kwota przelotu jest zryczałtowana i wynosi 572 złote i 40 groszy.

Jednocześnie CIS wyjaśniło, że „obecność dodatkowych osób na pokładzie nie wpływa w żadnej mierze na koszt przelotu”, choć nie trzeba być znawcą by wiedzieć, że bardziej obciążony samolot pali więcej paliwa.

„Oświadczenie Kancelarii Sejmu jest po prostu śmieszne” – grzmi opozycja.

– Oświadczenie Kancelarii Sejmu mówiące o tym, że marszałek ma zwrócić 500 złotych jest, przepraszam, ale po prostu śmieszne.

Wiemy, że każdy tego rodzaju lot kosztuje dziesiątki tysięcy złotych – powiedział na konferencji prasowej rzecznik Platformy Obywatelskiej Jan Grabiec. – Loty o statusie HEAD wymagają pogotowia drugiego samolotu – dodał poseł PO.

źródło: TVN24

Share