„Co na to Zalewska?”: Tysiące uczniów nie znalazło miejsc w szkołach

Wielki bałagan w oświacie! Tysiące uczniów nie znalazło miejsc w szkołach. Wielu z nich nie dostało się, mimo że mieli świadectwa z czerwonym paskiem! Tymczasem zdaniem byłej minister edukacji Anny Zalewskiej, reforma się udała.

A problemy wynikają z tego, że np. w Warszawie pan prezydent Trzaskowski popełnił błąd, ponieważ pozwolił składać uczniom papiery aż do dwudziestu szkół.

We wtorek uczniowie poznali wyniki rekrutacji do szkół średnich w Warszawie, Poznaniu, Łodzi, Katowicach, Wrocławiu i Kielcach. Największe problemy z rekrutacją do szkół średnich są w Warszawie.

Jak wynika z danych przedstawionych przez wiceprezydent Warszawy Renatę Kazanowską, w samej Warszawie 3 183 uczniów nie udało się dostać do żadnej ze szkół. 756 z nich otrzymało wcześniej świadectwa z czerwonym paskiem, zaś 5 uczniów miało 190 pkt. na 200 pkt. możliwych.

Dla porównania, w ubiegłym roku w pierwszym etapie rekrutacji do żadnej szkoły nie zakwalifikowało się około 1200 uczniów – to ponad 60 proc. mniej niż teraz.

Jak wygląda sytuacja uczniów w poszczególnych regionach?

Jak policzył Onet, do wymarzonej placówki we Wrocławiu nie dostało się ponad 1 tys. 600 absolwentów gimnazjów i podstawówek. Sa tez dobre wieści. W szkołach średnich pozostało jeszcze 1 tys. 904 wolne miejsca.

– Wrocławska edukacja musiała zmierzyć się z reformą rządową. Mimo że nie było łatwo, już dziś wiemy, że żadna młoda osoba nie pozostanie bez możliwości rozpoczęcia nauki w szkole średniej – mówiła już w poniedziałek wiceprezydent Wrocławia Renata Granowska.

Także w Lublinie pozostało wiele wolnych miejsc, Onet informuje o 2 tysiącach. Jak zapewniają władze samorządowe, każdy absolwent znajdzie miejsce. „W pierwszym etapie rekrutacji do szkół średnich zakwalifikowano 8 tys. 950 osób, a około 600 nie miało wystarczającej liczby punktów, by zostać przyjętym do żadnej wskazanej przez nich szkoły.

Spośród niezakwalifikowanych 104 kandydatów to byli uczniowie, którzy otrzymali świadectwa z czerwonym paskiem. 766 kandydatów spośród osób zakwalifikowanych do szkół nie potwierdziło zamiaru uczęszczania do placówki, do której przydzielił ich system” – czytamy na stronie portalu.

W Katowicach po zakończeniu pierwszego etapu rekrutacji pozostało ogółem 798 miejsc, w tym dla absolwentów podstawówek – 369 (w tym 118 w liceach ogólnokształcących), a gimnazjów – 429 ( w tym 103 w liceach ogólnokształcących). Do żadnej szkoły nie zakwalifikowały się 103 osoby po szkole podstawowej i 87 po gimnazjum.

432 uczniów w pierwszym etapie nie dostało się do żadnej szkoły średniej w Kielcach – poinformował wiceprezydent Marcin Różycki. Jednak jak zapewnia włodarz Kielc, ie ma się jednak czym przejmować, ponieważ zostało przygotowanych tyle miejsc, że starczy ich dla każdego ucznia.

W Łodzi do żadnej szkoły średniej nie dostało się blisko pół tysiąca osób – 253 absolwentów gimnazjów i 207 absolwentów ośmioklasowych podstawówek. Jak czytamy w Onecie, „co prawda, od decyzji komisji rekrutacyjnych można się odwoływać – po wystąpieniu o jej uzasadnienie – jednak jeśli dany uczeń nie miał limitu punktów wymaganego w danej szkole, a miejsc w niej już brakuje, na pomyślny wynik odwołania trudno liczyć”.

W dobrej sytuacji są uczniowe z Poznania. Jak podało kuratorium oświaty, w wielkopolskich szkołach średnich udało się przygotować 74 233 miejsca dla 70 760 absolwentów szkół podstawowych i gimnazjów. Nie powinno się więc zdarzyć, że któryś z uczniów nie będzie miał miejsca w szkole średniej po kolejnych etapach rekrutacji.

Co na to Zalewska?

Jednak jak zapewnia był minister edukacji Anna Zalewska, wszystko zostało zaplanowane i policzone. – Większość szkół ma przygotowane podwójne liczby klas dla pierwszaków. I przypomnę, że trwa dopiero pierwszy etap rekrutacji.

Za pani czy za moich czasów, ale także trzy, cztery i sześć lat temu zawsze było tak, że uczniowie wybierali szkołę pierwszego, drugiego, szóstego wyboru. Dziś jest tak samo, młodzież wybiera z reguły trzy szkoły, w których chce się uczyć.

Problemy wynikają z tego, że na przykład w Warszawie pan prezydent Trzaskowski popełnił błąd, ponieważ pozwolił składać uczniom papiery aż do dwudziestu szkół – stwierdziła w rozmowie z Onetem.

Podkreśliła też, że „w polskich szkołach jest dla uczniów 100 tysięcy miejsc. Więc nie ma się czego obawiać. Każde dziecko znajdzie swoje miejsce. Jeśli nie w szkole pierwszego wyboru, to na pewno w innej. Tej, którą samo wskazało”. Dodała, że gdyby nie była przekonana, że reforma jest dobrze przygotowana, nie podpisałaby projektu ustawy o zmianach w polskiej edukacji.

Na pytanie, co z uczniami, którzy nie dostali się do żadnej szkoły, mimo, że mieli czerwony pasek na świadectwie, Zalewska odpowiedziała: „Pamiętajmy, że w rekrutacji liczy się nie tylko wzorowe świadectwo.

Dodatkowe punkty dochodzą za dobrze zdany egzamin czy udział w olimpiadach wiedzy. Jeśli uczeń jest laureatem, ma pierwszeństwo w dostaniu się do wybranej przez siebie szkoły. W tym roku także ta zasada obowiązuje”.

Na koniec zapewniła, że nie ma powodów do niepokojów w sprawie rekrutacji. Choć przyznaje, że jest jej nieco niezręcznie komentować bieżące sprawy w sytuacji, kiedy resortem kieruje nowy minister.

Rekrutacja do szkół średnich w tym roku wzbudza szczególnie dużo emocji, bo o miejscach w szkołach średnich ubiega się tzw. podwójny rocznik. Tylko w Warszawie na 47 tysięcy kandydatów przypada zaledwie 43 tysiące miejsc.

.

Share