Bawili się z nim, patrzyli jak się radośnie śmieje. A teraz…przyjechali by zidentyfikować chłopca

To była taka iskierka, radosne dziecko. A teraz… Rodzina Dawidka przyjechała w niedzielę do Zakładu Medycyny Sądowej w Warszawie, by zidentyfikować ciało chłopca.

To musiało być bolesne. Przecież jeszcze niedawno widzieli go żywego.

Bawili się z nim, patrzyli jak się radośnie śmieje. Ich iskierka leżała teraz cicho, bez ruchu, w samotności.

A oni musieli powiedzieć: Tak, to on. To nasz Dawidek.

Ta tragedia wstrząsnęła całą rodziną, a teraz musieli się z nią zmierzyć.

I chyba nikt nie jest w stanie odgadnąć, co w tym czasie musieli czuć.

W sobotni wieczór około godziny 20 zakończyły się oględziny miejsca, gdzie znaleziono zwłoki 5-latka.

Potem jego ciałko zostało przewiezione do Zakładu Medycyny Sądowej w Warszawie.

W niedzielę przyjechali tu krewni chłopca, aby zidentyfikować jego ciało.

Wśród nich był wujek Roman (38 l.).

Jak znalazł w sobie siłę, żeby stanąć w zimnym prosektorium i zobaczyć martwe dzieciątko?

Po prostu musiał to zrobić.

Teraz specjaliści przeprowadzą badania genetyczne, by wykluczyć wszystkie wątpliwości.

Dzisiaj rano ma się rozpocząć sekcja zwłok.

Jej wynik odpowie na pytanie, w jaki sposób zmarł chłopczyk. Czy zginął od ciosów zadanych nożem czy też został np. uduszony.

A może morderca tak długo trzymał jego główkę pod wodą, że chłopczyk zachłysnął się i utonął?

Być może wcześniej został otruty?

Tego nie dowiemy się jednak zbyt szybko.

Na wyniki badań toksykologicznych trzeba poczekać nawet kilkanaście dni.

Share