Apel do arcybiskupa. Cena za to, jaką słyszą ci mieszkańcy, może odbierać mowę

Cena za pogrzeb, jaką słyszą ci mieszkańcy, może odbierać mowę. Opłaty, które są pobierane, dotyczą wielu kwestii, a cennik po prostu zwala z nóg. Mieszkańcy mają już dość i zwracają się do arcybiskupa o pomoc.

Pogrzeb w każdej miejscowości to koszta innego rzędu. W większości przypadków różnica jest niewielka i przeważnie na każdą kieszeń. Mieszkańcy Brzezin jednak mają spory kłopot, by uzbierać niezbędne pieniądze i godnie pochować bliską osobę. Okazuje się, że za ceremonię zapłacić czasem muszą nawet ponad dwumiesięczną pensję.

Pogrzeb za cenę ponad dwumiesięcznej pensji?

Wszystko dzieje się w Brzezinach, gdzie cena pochówku może dochodzić do zdumiewających sum. Pan Sławomir, który postanowił nagłośnić całą sprawę, z wielkim rozgoryczeniem wyznał, jaki rachunek otrzymał od administracji.

Mężczyzna na co dzień jest ratownikiem medycznym, a jego pensja nie należy do najwyższych, dlatego nie mógł uwierzyć w kwoty, które mu podano.

-Pogłębiła tę traumę kwota jaką usłyszałem. Pięć tysięcy to jest w naszych warunkach dwu, a niekiedy i dwu i pół miesięczna pensja – mówi w rozmowie z TVN24.

W przedstawionym przez administrację cenniku widniały koszta niemalże za każdą usługę, łącznie ze złożeniem ciała do grobu i przystrojeniem kaplicy. Ponadto mieszkaniec Brzezin musiał zapłacić 500 złotych za nabożeństwo, a domowi pogrzebowemu kolejne 6 tysięcy złotych.

Nie jest to jednak odosobniony przypadek, bowiem pozostali mieszkańcy mają te same problemy. Pewna kobieta wyznała, że po śmierci syna, choć grób miała już gotowy, za sam pogrzeb zapłaciła 7 tysięcy.

Apel do arcybiskupa

Jak możemy się dowiedzieć, horrendalny cennik pogrzebowy przedstawia się mniej więcej tak samo dla każdego cmentarza w Archidiecezji Łódzkiej. Tymczasem w Koluszkach, mieszczących się zaledwie 10 kilometrów od Brzezin, ceny są już zdecydowanie niższe.

Oburzeni mieszkańcy, którzy mają dość tak wysokich kosztów pochówku, zdecydowali się wysłać apel do arcybiskupa Grzegorza Rysia, w którym opisali całą sytuacją i poprosili o spotkanie. Korespondencja zebrała ponad 1200 podpisów. Mimo wyraźnego sprzeciwu i frustracji mieszkańców, Archidiecezja Łódzka do tej pory nie zareagowała.

Źródło: tvn24

Share