Andrzej Duda pod ostrzałem po wizycie w USA. W obronę wzięła go Marta Kaczyńska-Zielińska

Echa wizyty prezydenta Andrzeja Dudy po wizycie w Stanach Zjednoczonych powoli milkną. Wypowiedzieć się jednak na ten temat postanowiła jeszcze Marta Kaczyńska-Zielińska. Stanęła po stronie głowy państwa, wspomina też ojca i uderza w poprzedni rząd.


Jak co tydzień, w „Sieci” pojawił się felieton Marty Kaczyńskiej-Zielińskiej (East News/SE, Fot: ANDRZEJ LANGE)

Choć dokonania prezydenta Andrzeja Dudy w USA zostały przyćmione między innymi przez niefortunne zdjęcie, Marta Kaczyńska w swoim nowym felietonie pisze o sukcesach.

Na początku felietonistka tłumaczy, na czym polega „Wspólna deklaracja o polsko-amerykańskim partnerstwie strategicznym”, podpisana przez prezydentów Polski i Stanów Zjednoczonych. Nie jest to tylko ukłon w stronę osób, które nie znają tematu, ale też odpowiedź tym, którzy Andrzeja Dudę za tę wizytę zagraniczną krytykują.

Kaczyńska-Zielińska przywołała nazwisko swojego ojca. „Zwolennikiem obecności amerykańskich wojsk w naszym kraju był prezydent Lech Kaczyński, który uważał, że ścisła współpraca militarna ze światowym mocarstwem sprawi, iż nasza pozycja, także w Unii Europejskiej, będzie znacznie silniejsza i zapewni nam większe bezpieczeństwo na wschodzie. Lech Kaczyński miał duży wpływ na podpisywanie wspomnianej deklaracji sprzed 10 lat, o czym wiele osób nie wie, a niektórzy zdają się nie pamiętać” – podkreśliła.

Kaczyńska-Zielińska odświeża pamięć PO

Odpowiadając na zarzuty, że deklaracji brakuje konkretów, Kaczyńska-Zielińska zwróciła uwagę, że „najnowsze polsko-amerykańskie porozumienie, stanowiąc gwarancję aktualności umowy sprzed lat, w istocie nie powtarza dokonanych wcześniej ustaleń”. Przypomniała, że to za rządów PiS amerykańscy żołnierze zaczęli stacjonować w polskich bazach. Jak dodała, w 2008 roku, za rządów Donalda Tuska, ówczesny minister spraw wewnętrznych podpisał deklarację, ale plany nie zostały zrealizowane.

To nie wszystko. Kaczyńska-Zielińska zaznaczyła też, że rząd PO-PSL odrzucił propozycję współpracy złożoną przez Amerykanów. Powodem tego miało być zaangażowanie w sprawę ówczesnego prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Ten zaś, kiedy się o tym dowiedział, próbował interweniować. „Z dokumentów ujawnionych w 2011 r. przez WikiLeaks wynika, że w depeszy z 2008 r. ambasador Victor Ashe pisał: ‚Prezydent Kaczyński nie chce, żeby tarcza antyrakietowa stała się przedmiotem rozgrywki w Polsce, i jest gotów oddać sukces Tuskowi i Sikorskiemu za zawarte porozumienia, byle tylko było zawarte” – pisze felietonistka. I dodaje, że interwencja jej ojca przyniosła skutki.

Źródło: „Sieci”

Share