Aleksander Bobko skrytykował swoich kolegów

Senator Prawa i Sprawiedliwości prof. Aleksander Bobko skrytykował swoich kolegów partyjnych na antenie prawicowego Radia Wnet.

Prof. Bobko przed wyborami…

Kilka tygodni temu otrzymałem od marszałka Karczewskiego informację, że PiS będzie widziało innego kandydata w moim okręgu. Przyjąłem to ze spokojem. Nie było to dla mnie zaskoczeniem, bo kilka razy wykazałem się niesubordynacją w Senacie.

Zastanawiałem się, czy nie startować samodzielnie, a nawet Platforma się do mnie zwróciła, proponując, że jak ja wystartuje samodzielnie, to nie będą wystawiać kandydata – ale stwierdziłem, że odpuszczę i wracam na pozycję akademicką.

Moje doświadczenie 4-letnie w parlamencie, a zwłaszcza w Senacie jest takie, że ranga i prestiż polskiego parlamentu stopniowo ale zdecydowanie się obniża. Pozycja całego Sejmu, Senatu, ale i poszczególnych członków: senatorów, posłów, jest zdecydowanie mniejsza niż była 10, 15, 20 lat temu, a po tej kadencji – te 4 lata były okresem dalszego i szybkiego deprecjonowania polskiego parlamentu.

(…) Jaka by nie była opozycja, to odpowiedzialność za powagę i prestiż parlamentu spoczywa przede wszystkim na Marszałku Sejmu, Marszałku Senatu i na większości parlamentarnej, a więc tutaj należałoby się uderzyć we własne piersi i zobaczyć co takiego się stało, że rola parlamentu jest dzisiaj taka, jak jest – jako odchodzącemu senatorowi nie sprawia mi to satysfakcji.

Bobko skrytykował wieczorne/nocne głosowania polityków PiS.

Jeszcze 10-20 lat temu premierowi polskiego rządu nie przyszłoby do głowy, żeby zaprojektować jakieś przedsięwzięcie, w którym założyłby sobie, że rano wyśle do Sejmu jakąś ustawę, a wieczorem zostanie przegłosowana przez Senat i podpisana przez prezydenta.

Tak jak nikt o zdrowych zmysłach nie zaplanowałby sobie „dzisiaj wybuduję dom, a wieczorem zaproszę gości na przyjęcie”, wybudowanie domu w jeden dzień jest niemożliwe, bo działa siła grawitacji, natomiast polityczna siła grawitacji w parlamencie, tak działa, że jest możliwe stworzenie ustawy, że rano wchodzi do parlamentu, a wieczorem wychodzi – to zjawisko niepokojące.

Rządzący, zastanawiając się nad przedsięwzięciami parlament traktują jako maszynkę do głosowania, którą można uruchomić w kilkanaście godzin.

Share